Słyszałem takie głosy, nawet czytałem coś na ten temat i nie wiem skąd się biorą takie opinie. Przecież już wcześniej mówiono, że jestem skreślony i nie przyjadę nawet na zgrupowanie
do Niemiec! Ale niech sobie każdy mówi, co chce, mnie to nie przeszkadza. Niech mówią, że jestem pierwszy do odstrzelenia, a ja i tak będę robił swoje, czyli wszystko co się da, by nie tylko
pojechać na Euro, ale grać w podstawowym składzie. Mam za sobą jedną z lepszych rund w karierze, czuję się bardzo dobrze.
No właśnie, skoro chce mnie tak wielki klub, to znaczy że coś tam grałem. Przed dwoma meczami dostawałem informacje, że obserwują mnie z trybun wysłannicy jakiegoś poważnego klubu, ale
potem nie wiedziałem, co z tego wyszło. Dopiero niedawno potwierdziło się, że do Steauy wpłynęła oficjalna propozycja FC Porto. Coś jest na rzeczy, nie ma sensu zaprzeczać. Zresztą nie ma
sensu także zastanawiać się nad tym teraz, bo najważniejsze są przygotowania do Euro. Zmienię klub - będzie dobrze, nie zmienię - nic się nie stanie. Dobrze mi w Bukareszcie.
Oj, miały być godziwe. Wystarczyłoby, hmm, na kupno dwóch niezbyt dużych mieszkań. Ale można to odrobić jesienią awansując do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Na razie się przydaje, bo na zgrupowaniu w Niemczech w naszym hotelu i wokół niego brakuje polskiego roamingu w jednej z sieci. A tak poważnie, to są w głowie myśli o Porto, bo trudno jest
całkiem zapomnieć o tym, że wielki klub interesuje się twoim transferem, ale staram się, by było ich jak najmniej.
Rozmawiałem z "Kaziem", bo nadal mamy dobry kontakt, ale nikt go jeszcze o mnie pytał, więc to nie jego robota. Fajnie byłoby znów zagrać razem w Porto. Portugalczycy mają 20
milionów euro z ostatniego transferu i teraz kupują za to graczy z wyższej półki. Gdyby mnie pozyskali, to by znaczyło, że jestem bliżej tej półeczki... Zwłaszcza, że właściciel Steauy
Gigi Becali powiedział ostatnio, że propozycjami rzędu 2 miliony euro za mój transfer nawet sobie głowy nie zaprząta, bo ceni mnie znacznie wyżej.
Wystrzelił ten Cluj nie wiadomo skąd. Tam w składzie jest chyba tylko jeden Rumun, reszta to Brazylijczycy, Argentyńczycy, Portugalczycy. Mają mocnego sponsora i poszaleli. Ale my sobie sami
zawaliliśmy ten sezon pierwszą rundą i samą końcówką, gdy przegraliśmy 1:2 derby z Dinamem. Ja byłem wtedy zawieszony, podobnie jak dwóch innych obrońców. Wszyscy niesłusznie, za jakieś
wydumane przewinienia. Mnie odsunięto za niesłuszną czerwoną kartkę, a jednego kolegę z zespołu zawieszono na 6 meczów, bo powiedział, że rywale byli tak zmobilizowani, jakby Cluj
zapłacił im za mecz przeciwko nam. Tak się nam posypała obrona.
Lacatus jako trener jest taki sam, jak wtedy gdy był zawodnikiem. To potężny "walczak", który nigdy nie odstawiał nogi i to samo chce zaszczepić w nas. Na zajęciach często
gramy ostro i jest to jego świadome działanie.
Oj, to teraz już delikatny nie jestem. Zmieniłem się, musiałem się zmienić. W tej lidze gra się ostro, czasem brutalnie. Sędziowie często nie pokazują żółtej kartki za faul, który w
Polsce ukarano by kartką czerwoną. Nigdy nie odstawiałem nogi, ale tutaj muszę walczyć ostrzej.
Na pewno, bo przecież w Steaule gra sześciu reprezentantów Rumunii, dwóch Kolumbii, po jednym Nigerii i Peru. Prawie cała jedenastka to kadrowicze. Czegoś się więc na pewno nauczyłem, ale
wszystko zweryfikuje boisko.
Umówiliśmy się, ale na finał. Powiedziałem im, że będę tam z Polską czekał i patrzył jak sobie poradzą w tej grupie śmierci. Rumunii są trochę zaskoczeni, że muszą grać w tak silnej
grupie, ale nie pękają. Wierzą, że mogą ją wygrać.
Gdybym nie wierzył, że stać nas na medal, to nie byłoby mnie tutaj. Wszyscy mogą wygrać to Euro. Ile przed meczem w Chorzowie mówiono o Portugalii, ile przypominano tam, gdzie ci nasi rywale
nie grają? I co? Wygraliśmy. Na boisku wszystko jest możliwe.
I ma rację. My czasem wspominamy to spotkanie, bo było przełomowe. Może nie historyczne, ale takie, które długo się pamięta: był komplet publiczności, wygrana w dobrym stylu, z klasowym
rywalem. Ciągle nas się o ten mecz pyta, więc nie sposób go zapomnieć. Ale za pół roku i rok chcę wspominać, jaki dobry mecz zagraliśmy w finale Euro.
A kto to taki?
Cóż, widziałem, że Ballack ma jakieś kłopoty, ale nie śledzę tak uważnie doniesień z obozu rywali. Z 2. Bundesligi? Cóż, dla każdego trzeba mieć szacunek, ale nikogo nie można się
obawiać. Jeśli zagramy przeciwko sobie zrobię wszystko, żeby i on mnie sobie zapamiętał, bo teraz pewnie i on nie wie, kim jest Golański.
Rumuni postąpili podobnie i zabrali do Turcji narzeczone i żony. Cóż, każdy chce się przygotować jak najlepiej i ma na to swój pomysł. Gdybyśmy pojechali z rodzinami, byłyby od razu
dyskusje, czemu tak, a nie inaczej. Takie dywagacje nie mają sensu. Gramy dla całej Polski na wielkiej imprezie. Nie tylko dla siebie, nie tylko dla naszych rodzin, ale dla całego kraju. Na urlop
będziemy jeszcze mieli czas.
Pewniakiem może się czuć tylko kilku z nas. Jest nas tu dwudziestu sześciu i każdy dużo potrafi. Ten, kto będzie prezentował się słabiej, może wypaść z drużyny. Każdy chce się
pokazać, i wierzy w swój sukces. I każdy ma ku temu podstawy. Na razie jest taki dreszczyk emocji. Pozytywny, bo zdaję sobie sprawę z tego, że mogę być wśród tych, którzy przejdą do
historii polskiej piłki.