Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyścigi wreszcie będą ciekawe

12 marca 2008, 00:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pierwsze sekundy wyścigu o Grand Prix Australii - rozpoczynającego sezon mistrzostw świata Formuły 1 - pokażą, kto naprawdę jest dobrym kierowcą. Brak systemu kontroli trakcji spowoduje, że minimalny błąd będzie kosztować wiele.

System kontroli trakcji zapobiegał poślizgowi tylnych kół. Teraz kierowcy będą musieli uważać, dodając gazu, by nie stracić przyczepności. Nie będzie też systemu pomagającego kierowcy utrzymać sprzęgło w odpowiednim położeniu, aby uzyskać jak najszybszy start.

"Jestem bardzo ciekawy, jak będzie wyglądać początek wyścigu w Australii. Wcześniej w najgorszym wypadku traciłeś jedną, dwie pozycje. Teraz to może być pięć, sześć miejsc, a nawet więcej" - nie ma wątpliwości Fernando Alonso, mistrz świata z 2005 i 2006 roku.

Kierowcy ruszą do wyścigu o Grand Prix Australii w Melbourne w najbliższą niedzielę. Już na pierwszym zakręcie może dojść do karambolu, gdy kierowcy z 310 km/h będą hamować do 145 km/h - podaje "Fakt".

"Wcześniej mogliśmy liczyć na kontrolę trakcji, która utrzymywała bolid na torze. Dlatego teraz ekstremalnie ważne będzie trzymanie się idealnej linii przejazdu" - przyznaje Robert Kubica.

W tłoku to jest niemożliwe, dlatego niemal pewne jest, że po kilku sekundach niektórzy znajdą się na poboczu. I tak będzie w każdym wyścigu. Znacznie częściej kierowcy będą się wyprzedzać. To oznacza koniec nudy, jaka towarzyszyła wielu ubiegłorocznym wyścigom.

"Niektóre wyścigi mogą być bardzo niebezpieczne, zwłaszcza gdy spadnie deszcz" - przewiduje David Coulthard.

W Australii na szczęście nie będzie deszczu. W niedzielę ma być 35 stopni ciepła, ale to oznacza inne niebezpieczeństwo.

"Z powodu braku kontroli trakcji kierowca ma teraz ogromny wpływ na zużycie opon. Większe znaczenie ma również wzrost temperatury asfaltu" - zauważa Kubica.

W upale opony szybciej będą się zużywać, jeśli kierowca zboczy z idealnej linii jazdy. Dlatego planowana z góry przez zespoły liczba zjazdów do boksów może ulec zmianie, co utrudni ustalenie taktyki na wyścig.

"Większy poślizg powoduje większe zużycie gumy i to nas czeka w tym sezonie" - dodaje kolega Kubicy z BMW, Nick Heidfeld.

Sezon F1 zapowiada się niezwykle atrakcyjnie. Pewne jest, że wreszcie prawie wszystko będzie zależeć od kierowców, a nie od elektroniki.

"Robimy to, w czym wcześniej wyręczała nas elektronika. Ściganie się bez kontroli trakcji jest możliwe. Jazda sprawia nam teraz większą frajdę" - podkreśla Felipe Massa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj