Dziennik Gazeta Prawana logo

Futbolista grał, a jego dom się palił

17 września 2008, 13:05
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ciekawych kolegów ma Simon Morris, futbolista z australijskiego Cobden Football Club. Właśnie zaczynał się mecz, gdy niemal połowa drużyny dowiedziała się o pożarze domu ich kolegi. Futboliści nic jednak Morrisowi nie powiedzieli, bo obawiali się, że źle wpłynie to na jego grę. Dom płonął, Morris grał, a jak skończył grać, to i tak wcale nie przejął się spalonym mieszkaniem.

Koledzy nie mieli zamiaru bawić się w złych posłańców. Tym bardziej, że Cobden FC właśnie zaczynał mecz, którego stawką był awans do finału lokalnych rozgrywek.

"Nie ma co się spieszyć z informowaniem Simona" - uznali futboliści. I chyba mieli rację, bo zawodnik... wcale nie przejął się dramatyczną informacją, którą przekazano mu po meczu. Znalazł się w końcu jeden odważny - szkoleniowiec.

"Kiedy trener powiedział, że ma dla mnie złe wieści, myślałem, iż ktoś umarł. Kiedy więc powiedział, co się stało, odetchnąłem z ulgą" - stwierdził Morris, którego cytuje portal pobandzie.pl.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj