Dziennik Gazeta Prawana logo

Boniek i Lato stają naprzeciw siebie

30 października 2008, 00:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Obaj grali w ataku - Zbigniew Boniek i Grzegorz Lato. Dziś dwaj przyjaciele z boiska stają przeciw sobie. Stawką jest wpływowe stanowisko prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej - tak DZIENNIK zapowiada dzisiejsze wybory nowego szefa PZPN.

Rywalizacja jest mordercza. Miedzy Latą a Bońkiem nie zostało już nic z atmosfery wspólnego mundialu z 1982 r. Ten duet zaimponował wtedy wszystkim. To był mecz w Barcelonie. Lato jest skrzydłowym, po rajdzie prawą stroną boiska, wbrew oczekiwaniom obrońców rezygnuje z dośrodkowania. Wycofuje piłkę i podaje do nadbiegającego Zbigniewa Bońka. Zibi ładuje piłkę pod poprzeczkę. W meczu z Belgią jest 1:0. To początek koncertu Bońka, który strzela celnie jeszcze dwa razy. Wygrywamy z faworytami 3:0.

Dziś Lato i Boniek stają w sytuacji jeden na jeden. A Boniek mówi lekceważąco o byłym koledze z reprezentacji: "On się w ogóle nie nadaje na rozgrywającego".

Dzieli ich przepaść. Lato to faworyt związkowego betonu, były senator SLD, człowiek ustępującego prezesa Michała Listkiewicza. Boniek reprezentuje europejski futbol, świat biznesu i ma ciche poparcie rządu.

Na ten zjazd po fali ciężkich zarzutów korupcyjnych i wojnie, która wybuchła na lini rząd - PZPN, kibice, środowisko piłkarskie i politycy czekali od dawna. Czy jest szansa na przełom? Nic na to nie wskazuje. Wczoraj do późnej nocy trwały narady delegatów i nieoficjalne targi. Warszawski hotel Sheraton powoli zapełniał się działaczami.

Latę poparł teren i część największych klubów Ekstraklasy. I najważniejsze: po zarzutach prokuratorskich postawionych trzeciemu kandydatowi Zdzisławowi Kręcinie Lato został namaszczony przez niezatapialnego prezesa Michała Listkiewicza. Wszystko to daje mu nad Bońkiem znaczną przewagę. Lato już wczoraj zapraszał działaczy "na wódeczkę po północy", bo o tej porze wszystko ma być już jasne. "To świetnie" - cieszą się zwolennicy Bońka. "Bo to największy beton, który na jednej wódeczce nie skończy. Może zaśpią na głosowania?".

Plan Listkiewicza jest prosty: Lato na prezesa, a Boniek na wice, żeby nie zagrażał. Ale słynny Zibi mówi "nie". Wbrew namowom nie chce poddać się związkowym działaczom. I walczy.

Boniek musi pozyskać niezdecydowanych, tak by w pierwszej turze wygrać. Nie będzie mu łatwo, co najlepiej pokazuje ten przykład: jego zwolennik, jeden z międzynarodowych sędziów, wyjechał właśnie na urlop na Karaiby i nie zagłosuje. "To zawsze jeden głos mniej na Bońka" - mówią popierający Latę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj