Dziennik Gazeta Prawana logo

Młodsza siostra Radwańska pokonała starszą

16 lutego 2009, 23:32
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Team Radwańskich ma za sobą jedno z najtrudniejszych doświadczeń. Agnieszka i Urszula po raz pierwszy stanęły naprzeciwko siebie w oficjalnym meczu zawodowego cyklu WTA. Siostry na chwilę musiały przeobrazić się w rywalki walczące o awans do II rundy prestiżowego turnieju w Dubaju, 10 tysięcy dolarów i 60 punktów rankingowych - pisze DZIENNIK.

Niespodziewanie wygrała Urszula (6:4, 6:3), która na razie może tylko marzyć o zawodowych sukcesach, jakie ma na koncie Agnieszka. " Starałam się nie myśleć, kto stał po drugiej stronie siatki. Ale i tak się cieszę, że to ja wygrałam nasz pierwszy oficjalny mecz" - mówiła DZIENNIKOWI Urszula (numer 120. na liście WTA) chwilę po ostatniej piłce. Chyba nie bardzo wierzyła, że pokona Agnieszkę. Przyznała, że nawet nie wie, z kim może zmierzyć się w kolejnej rundzie.

To, co wcześniej działo się na korcie centralnym w Dubaju, nie przypominało spotkania między 10. tenisistką świata, a zawodniczką spoza pierwszej setki. Zresztą w pierwszym secie serwis rywalki nie nastręczał żadnej z tenisistek większych problemów. Urszula popełniła w tej partii aż pięć podwójnych błędów serwisowych, niepokojąco często nie była też w stanie trafić w kort. Rozwinąć skrzydła udało jej się dopiero pod koniec seta. Agnieszka początkowo dość regularna, wtedy niemal dogoniła siostrę w ilości niewymuszonych błędów (15 do 17).

Aż trzy gemy wygrała asem serwisowym. W taki sposób wykorzystała też pierwszą z dwóch piłek meczowych. Po godzinie i 12 minutach wyeliminowała z turnieju starszą i bardziej utytułowaną siostrę.

>>>Ula Radwańska wysłała Agnieszkę do domu

Tyle było widać na korcie w Dubaju. Więcej można dowiedzieć się po prześledzeniu ostatnich perypetii teamu Radwańskich. "Agnieszka dotarła z Paryża do Dubaju dwanaście godzin przed meczem. W hotelu była o pierwszej w nocy lokalnego czasu. Żeby zdążyć na pierwszy mecz dnia musiała wstać, kiedy na jej biologicznym zegarze była szósta rano. Nie chcę szukać wykrętów, ale dotarła do mnie informacja, że w drugim secie miała czarne plamy przed oczami" - mówił Robert Radwański, ojciec i trener tenisistek, który ich pierwszy mecz przeciwko sobie oglądał w telewizji, bo nie dostał wizy wjazdowej do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. "Nie chodzi nawet o to, że mi jej odmówiono, jak tenisistce Shahar Peer. Po prostu nie dostałem żadnej odpowiedzi na moją aplikację" - tłumaczy Radwański.

W Krakowie czy w Dubaju, wczorajszy mecz łączył się z trudnymi dla niego emocjami. Z jednej strony martwi go słabsza forma Agnieszki i to, że trochę na własne życzenie zafundowała sobie drugi nieudany turniej w tym roku. - denerwuje się Radwański. Z drugiej strony cieszy go sukces młodszej córki, dzięki któremu jej kariera może znacząco przyspieszyć. "Ula wykorzystała swoją szansę, zagrała naprawdę dobrze. To dla niej ważny krok, awansuje w okolice setki, dzięki temu nie będzie musiała przebijać się przez eliminacje w wielu turniejach" - analizuje Radwański.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj