Dorota twierdzi, że nie dostaje od byłego męża żadnych pieniędzy. " Długo żył ponad stan, ale wciąż ma pieniądze. Wydaje mi się, że ukrył je w fundacji" - wyznaje była małżonka boksera.
- oburza się Michalczewski w rozmowie z "Faktem". " Niech ona powie polskim kobietom, że cztery tysiące złotych to nic! Każda chciałaby otrzymywać takie alimenty. Niech sobie przypomni, że po rozwodzie dostała 3,5 mln euro. Przez pięć lat płaciłem jej 16 tysięcy euro miesięcznie. I jeszcze narzeka!" - złości się „Tygrys”.
"Mieszkam z moją ukochaną Basią i jest nam dobrze. Basia ma firmę, która dobrze prosperuje i mamy za co żyć, a Dorocie nie będę więcej płacił, bo nie mam z czego" - przyznaje Michalczewski.
Niedawno druga żona Darka, Patrycja, której był mężem przez pięć miesięcy, narzekała, że żyje w nędzy, bo były mąż o niej zapomniał. Wtedy Michalczewski wypłacił jej 250 tysięcy euro i sprawa ucichła. " Ma nieruchomości, jakieś inwestycje, dostała ode mnie mnóstwo kasy, a mimo to chce więcej. Ale nie oskubie mnie już, bo nie ma z czego. Niech się weźmie do roboty, bo jest jeszcze młoda" - kończy „Tygrys”.