Dziennik Gazeta Prawana logo

Siostry Williams znów w finale Wimbledonu

2 lipca 2009, 19:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Szczerze mówiąc, to chciałbym, żeby dziewczyny częściej grały trzysetówki: im bardziej są przyciskane, tym lepiej się spisują. Tak to zaczynają się nudzić" - powiedział przed półfinałowymi pojedynkami Richard Williams, ojciec Venus i Sereny. Młodsza z Amerykanek wzięła sobie radę ojca do serca, a starsza nie. Jednak i tak obydwie zagrają w finale.

"Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych" - powiedziała po ćwierćfinałowym pojedynku z Wiktorią Azarenką Serena Williams. Kiedyś nasz ojciec grywał w golfa. Czasem nas ze sobą zabierał, szybko okazało się, że mamy do tego smykałkę. Nawet gdybyśmy miały ścigać się na bieżni, też byłybyśmy najlepsze. - dodała tenisistka.

Czcze gadanie? Półfinał Venus - Safina trwał zaledwie 51 minut, liderka rankingu WTA wygrała jednego gema (było 6:1, 6:0). Statystyki są nieubłagane, przy pięciu asach serwisowych Amerykanki, zero Rosjanki, 16 wygranych piłek i zaledwie sześć rywalki.

Jelena Dementiewa, rozstawiona w Londynie z czwórką, długo nie dawała za wygraną, dwukrotnie była nawet o krok od zwycięstwa i wyeliminowania Sereny Williams z turnieju, której to spotkanie przez większość czasu wyjątkowo się nie układało. Piłki wzdłuż linii zagrywane z bekhendu nie chciały wchodzić, momentami brakowało szybkości i koncentracji, przed porażką ratował Amerykankę wspaniały serwis. Mimo to wystarczyło i to 27-latka z Florydy zagra w sobotnim finale. Wygrała z Rosjanką 6:7 (4), 7:5, 8:6.

Zaskoczenie? , na londyńskich kortach nie przegrała seta od III rundy turnieju z 2007 roku, a w sobotę stanie przed szansą, by po raz trzeci z rzędu odebrać z rąk księżnej Kentu puchar za zwycięstwo w imprezie. Drugi rok z rzędu zagra w finale przeciwko młodszej siostrze, z którą w WTA Tour stoczy 21. pojedynek. W ich dotychczasowej rywalizacji jest po dziesięć. , w tym dwukrotnie w grze pojedynczej.

>>>Radwańska: Serwis Williams był zabójczy

Jednak , wyrównane spotkania stojące na wysokim poziomie to rzadkość, w ofercie przeważają jednostronne pojedynki, jak choćby ten z półfinału Venus - Safina. Efekt - niska frekwencja, na meczu ćwierćfinałowym Sereny Williams z Wiktorią Azarenką trybuny były wypełnione w zaledwie połowie. Kibice mają dość, ale problem w tym, że w kobiecym tenisie o takie emocje, jak na meczu Lleytona Hewitta z Andym Roddickiem (w środowym ćwierćfinale), jest niezwykle trudno. Organizatorzy są w kropce, bilety zalegają w kasach, a wymagania finansowe wciąż rosną. W tym roku nagrody dla tenisistów wzrosły o 13 proc., triumfator turnieju odbierze czek na kwotę 850 tys. funtów, i to w czasach kryzysu finansowego i spadającej wartości brytyjskiej waluty.

Ratunek? Władze WTA zupełnie nie radzą sobie z sytuacją i nie wiedzą, jak wybrnąć z impasu. Tenisistki zarabiają coraz więcej, Maria Szarapowa czy choćby siostry Williams to krezuski, które zajmują czołowe miejsca w rankingach Forbesa. Ich roczne przychody obliczane są w milionach dolarów, a głównie pochodzą z reklam i umów sponsorskich. Dziewczyny, mimo że żadna z nich nie przekroczyła nawet trzydziestki, mogłyby rzucić rakietę w kąt i balować do końca swoich dni na jednej z wysp na Pacyfiku. A gra? To tylko zabawa. - powiedział Michael Stich, gwiazda niemieckiego tenisa z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj