Na Tour de France z peletonem nie ma żartów. Kiedy mu na tym zależy, to bez problemu dogania każdą ucieczkę. Tak było też i dziś, kiedy wygrał Norweg Thor Hushvold z Cervelo. Kilka minut przed metą uciekający samotnie David Millar został wchłonięty przez grupę.
Szczęście było naprawdę blisko. I to podwójne, bo gdyby Millar dojechał na pierwszej pozycji, to zostałby liderem Tour de France. A tak czołówka pozostała bez zmian. Nadal w klasyfikacji generalnej prowadzi Szwajcar Fabian Cancellara (Saxo Bank), przed Lance'm Armstrongiem (Astana) i Alberto Contradorem (Astana).
Podczas czwartkowego, katalońskiego etapu Touru z Girony do Barcelony (181,5 km), mieliśmy też mały polski akcent historyczny. Metę etapu wyznaczono w tym samym miejscu, gdzie w 1973 r. mistrzostwo świata amatorów wywalczył Ryszard Szurkowski, a srebrny medal Stanisław Szozda.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|