Niecenzuralne słowa, które padły na kortach Rolanda Garrosa w stronę ojca, wystawiają Agnieszce Radwańskiej fatalną opinię. Ale najgroźniejszy dla jej finansowej przyszłości jest brak
pomysłu na siebie.
Gwiazdy tenisa różnie kreują swój wizerunek. Ana Ivanović i Caroline Wozniacki są słodkie, uśmiechnięte, stronią od kontrowersji. Maria Szarapowa, która na reklamach zarabia 20 mln
dolarów rocznie, kreuje się na niedostępną. Być może temperament Radwańskiej, który każe jej w trakcie meczu krzyczeć do ojca "spie...”, też dałby się dobrze
sprzedać. Ale się nie sprzedaje. - Wizerunek Agnieszki jest żaden - uważa Tomasz Redwan, specjalista od marketingu sportowego. Nie dostrzega jednak w jej otoczeniu chęci i pomysłu na to, by
takowy stworzyć. - Może należy posłuchać ojca i trenera tenisistki i odczepić się od ich rodzinnego biznesu? - mówi.
Dysproporcja między pozycją sportową ósmej tenisistki świata a jej bezradnością pod względem marketingowym jest ogromna. Jako jedyna tenisistka z czołówki nie ma kontraktu na odzież
sportową. Przez rok była twarzą szwajcarskiego producenta zegarków Longines, ale wczoraj "DGP"dowiedział się, że współpraca nie zostanie reaktywowana. To oznacza, że poza
kortem Agnieszka właściwie nic nie zarabia.
Rodzina Radwańskich robi biznes po swojemu. Nie chce współpracy z pośrednikami. A sami są raczej trudnymi negocjatorami. Przez to wstają od stołu z niczym. Taka zdeterminowana postawa
"sami przeciwko światu"świetnie zdawała egzamin, kiedy trzeba było bez zaplecza finansowego wychować tenisistki. Dziś, kiedy do wygrania mogą być o wiele większe
pieniądze, bywa to przeszkodą. - Silny rodzinny klan budzi pozytywne skojarzenia, kiedy wszystko dobrze idzie, ale kiedy jest kryzys, zbiera fatalne oceny - uważa Redwan. Jego zdaniem Agnieszka
powinna tę pępowinę przeciąć i powierzyć obowiązki menedżerskie komuś z zewnątrz. Według Redwana sytuacja wymagałaby też stworzenia kompleksowej strategii wizerunkowej. Od kolorystyki
ubioru, przez program aktywności w kraju, aż po plan działań kryzysowych, gdy zdarzy się taki wybuch negatywnych emocji jak ten w Paryżu. W opinii eksperta polska tenisistka na specjalnej
konferencji powinna przeprosić kibiców. Tymczasem przeszła nad tym do porządku dziennego, a to błąd.