Nad Michałem Listkiewiczem zbierają się ciemne chmury. Jeśli potwierdzą się doniesienia "Faktu", że PZPN był zamieszany w korupcję i sprzedawanie meczów, szef związku już się nie wykręci. W poniedziałek do PZPN wkroczą inspektorzy skarbowi.
Premier Marcinkiewicz ostro bierze się za rozbijanie układów w piłce nożnej. Kilka dni temu Polską wstrząsnęła afera ze sprzedawaniem rozgrywek. W ubiegłym
tygodniu za kraty trafili dwaj sędziowie, działacz klubowy i prezes Górnika Zabrze. W poniedziałek do PZPN zastuka skarbówka. Czego będzie tam szukać?
"Fakt" pisał, że PZPN przymyka oko na korupcję i zamiast szkolić piłkarzy i budować stadiony, marnotrawi olbrzymie sumy. Prezes Listkiewicz, który do tej pory gorąco zapewniał, że PZPN nie ma nic wspólnego z łapówkarstwem, i że takie rzeczy dotyczą jedynie małych klubów z prowincji, będzie musiał wymyślić sobie lepszą wymówkę.
Premier już zapowiedział, że PZPN-em zainteresuje się również Najwyższa Izba Kontroli. Jest tylko jeden problem - kontrole ruszają w poniedziałek. Przez weekend można było spokojnie pozbyć się wszystkich kompromitujących papierów.
"Fakt" pisał, że PZPN przymyka oko na korupcję i zamiast szkolić piłkarzy i budować stadiony, marnotrawi olbrzymie sumy. Prezes Listkiewicz, który do tej pory gorąco zapewniał, że PZPN nie ma nic wspólnego z łapówkarstwem, i że takie rzeczy dotyczą jedynie małych klubów z prowincji, będzie musiał wymyślić sobie lepszą wymówkę.
Premier już zapowiedział, że PZPN-em zainteresuje się również Najwyższa Izba Kontroli. Jest tylko jeden problem - kontrole ruszają w poniedziałek. Przez weekend można było spokojnie pozbyć się wszystkich kompromitujących papierów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|