Polski kierowca częściowo potwierdza opinie niemieckich mediów. "Wydaje mi się, że zdecydowaliśmy się na zbyt miękkie gumy, z których po dosłownie dwóch zakrętach ścierał się bieżnik" - opowiadał po wyścigu polski kierowca. Ale zastrzegł, że nie wiadomo, jak spisałyby się inne opony.
Na mecie Kubica nie wyglądał na smutnego. "Myślę, że w dzisiejszym wyścigu były dobre momenty, kiedy wszystko działało bez zarzutu. Jestem kierowcą i cieszę się, że mogę w ogóle startować w wyścigach. Najwięcej radości daje mi możliwość rywalizowania, ścigania się i wyprzedzania, kiedy podnosi się poziom adrenaliny" - tłumaczył zawodnik teamu BMW Sauber.
Spokój i pewność siebie Kubicy są ogromne. Nie mniejsze niż umiejętności jeżdżenia w tłoku. Gdy na pierwszym zakręcie obróciło Giancarlo Fisichellę, w panikę wpadli tak doświadczeni kierowcy, jak Kimi Raikkonen i Nick Heidfeld. Fin zniszczył oponę, Niemiec przedni spojler. A Polak błyskawicznie ominął karambol i ruszył do walki o jak najlepszą lokatę.
W trakcie wyścigu Polak zajmował nawet szóste miejsce. Na metę przyjechał jednak dwunasty.