Hotel Olimpijski we Wronkach, gdzie nasza reprezentacja od wczoraj przygotowuje się do meczów reprezentacyjnych z Finlandią i Serbią, zamienił się w szczelnie zamkniętą twierdzę.
"Przykro mi, nie ma wejścia. A jeśli ktoś chce skorzystać z toalety? Na stacji benzynowej" - mówi pani recepcjonistka, która ma swoje 5 minut. Na kilka
dni to ona decyduje, kto może wejść, a kto nie. Szczególnie zawiedzeni byli piłkarze Amiki Wronki, których nie wpuszczono na ich własny obiekt. Kadra juniorów
musiała parkować przed hotelem, a nie jak zawsze na terenie.
"Przez te kilka dni nie możemy skorzystać nawet z odnowy biologicznej" - żali się jeden z juniorów Amiki. "Nie mogę nic zrobić, takie mam
polecenie" - rozkłada bezradnie ręce hotelowy ochroniarz.