Bogatemu wolno. Większość piłkarzy przyjechała do Wronek swoimi samochodami albo tymi z PZPN. Tylko Mariusz Lewandowski, znany z wystawnego życia, zafundował sobie luksus i dotarł... taksówką.
"Zmęczony jestem, trzy godziny taryfą jechałem" - powiedział obrońca Szachtara Donieck. "Lewy" spędził noc w rodzinnym Lubinie, a rano po śniadaniu po prostu zadzwonił po taksówkę.
"Cena kursu z Lubina do Wronek to 500 złotych" - przyznała dyspozytorka z lubińskiej korporacji "Echo", której kierowca przywiózł zawodnika do hotelu olimpijskiego. Jednak dla grającego na Ukrainie piłkarza to drobny wydatek. Właściciel Szachtara, bogacz Rinat Achmetow, płaci spore pieniądze swoim zawodnikom.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|