Spotkanie było bardzo wyrównane i zakończyło się remisem, który dał awans do I Ligi drużynie z Pomorza. Sławomira Dudka zdobył tylko 6 pkt. Działacze drużyny z Wielkopolski nie wierzą w przypadek.
W jednym wyścigu żużlowiec przewrócił się, jadąc na pierwszym miejscu, w innym niemrawo ruszył ze startu. "Sławek pojechał dziwnie słabo. A jeśli wziął za to pieniądze, to sprzedał nie tylko mecz, ale drużynę i całe miasto" - mówi trener Dudka, Mirosław Kowalik.
Zawodnik zaprzecza. "Sumienie mam czyste. Upadłem, bo wjechałem w dziurę. Od trzech tygodni w klubie słyszało się od działaczy, że podobno ktoś z Gdańska robi pod nas podchody. Wiedziałem, że jeśli ktoś pojedzie słabiej, to zrobią z niego kozła ofiarnego. Padło na mnie".
Sprawą zajmie się Główna Komisja Sportu Żużlowego.