Dziennik Gazeta Prawana logo

W sławnym barze w Wiśle nikt nie ogląda Małysza

12 października 2007, 13:44
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Pusto, prawie nikogo. A ich idol skacze! W barze "U Bociana" w Wiśle, gdzie zawsze przy okazji transmisji z zawodów zbierali się fani Adama Małysza, tym razem tylko kilka osób. Letnia Grand Prix się dla nich nie liczy. "Zimą to tu jest ciasno! I wtedy są prawdziwe skoki" - mówi barman.

A jeszcze kilka lat temu był to najbardziej popularny bar w Polsce dla fanów skoków. Przede wszystkim dlatego, że zbierali się tam najwierniejsi kibice z rodzinnej miejscowości naszego mistrza. Dla niektórych było to więc miejsce kultowe. Także dlatego, że wpadał tam również Maysz.

Dziś, gdy Polak ma szansę wygrać cykl letnich zawodów, nie ma tam prawie żywej duszy. "Pora nieodpowiednia. Ludzie pracują" - mówi barman. No tak. Start konkursu zaplanowano na godzinę 15.00. "Ale zimą znów tu będą tłumy" - dodaje z nadzieją.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj