Pusto, prawie nikogo. A ich idol skacze! W barze "U Bociana" w Wiśle, gdzie zawsze przy okazji transmisji z zawodów zbierali się fani Adama Małysza, tym razem tylko kilka osób. Letnia Grand Prix się dla nich nie liczy. "Zimą to tu jest ciasno! I wtedy są prawdziwe skoki" - mówi barman.
A jeszcze kilka lat temu był to najbardziej popularny bar w Polsce dla fanów skoków. Przede wszystkim dlatego, że zbierali się tam najwierniejsi kibice z rodzinnej miejscowości naszego mistrza. Dla niektórych było to więc miejsce kultowe. Także dlatego, że wpadał tam również Maysz.
Dziś, gdy Polak ma szansę wygrać cykl letnich zawodów, nie ma tam prawie żywej duszy. "Pora nieodpowiednia. Ludzie pracują" - mówi barman. No tak. Start konkursu zaplanowano na godzinę 15.00. "Ale zimą znów tu będą tłumy" - dodaje z nadzieją.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz