To były ułamki sekund. Znany rosyjski lekkoatleta Jurij Borzakowski wracał autem od rodziców. Nagle na drogę wyskoczył człowiek. Choć sportowiec jechał powoli, nie zdążył wyhamować. Potrącony mężczyzna zmarł w szpitalu.
Mistrz olimpijski w biegu na 800 metrów zabił człowieka. Ale to nie jego wina. Jak wykazało badanie alkomatem, był trzeźwy. A jechał wyjątkowo powoli, 60 km na godzinę. "Próbowałem hamować, ale nie zdążyłem. Nie było żadnego przejścia dla pieszych, a ten człowiek wyskoczył nagle" - tłumaczył Rosjanin zaraz po wypadku.
Natychmiast po wypadku Borzakowski wezwał policję i pomoc drogową. Ranny mężczyzna trafił do szpitala, ale zmarł na stole operacyjnym. Lekkoatleta jest w szoku. Teraz trafi pod opiekę psychologa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|