"Powiedzmy to sobie szczerze, dałem d..." - przyznaje w rozmowie z "Faktem" wielokrotny rekordzista Polski Łukasz Gąsior, którego złapano na paleniu marihuany. Pływak miał szczęście - Polski Związek Pływacki skrócił mu o rok dyskwalifikację.
"Gdyby tak się nie stało, rzuciłbym pływanie" - mówi zawodnik. Już za trzy dni Gąsior będzie mógł znów startować w zawodach. W zeszłym roku
zawieszono go na dwa lata. Po złożeniu przez niego odwołania, skrócono tę karę o połowę.
"Ten rok dał mi bardzo wiele do myślenia. Dziś już wiem, ile straciłem, a jak wiele mogłem zyskać. Już nie ma i nie będzie żadnego palenia trawy!" - mówi 20 letni sportowiec. Należy mieć nadzieję, że tym razem pływak mówi prawdę, bo to była już druga jego wpadka z marihuaną. Dwa lata temu zawieszono go na pół roku. "To wszystko były błędy młodości, po których musiałem natychmiast dojrzeć. Odstawiłem już złe towarzystwo i teraz relaksuję się, grając na PlayStation. Nie interesuje mnie teraz nic oprócz pływania" - zarzeka się Łukasz.
Jego trener (a zarazem trener kadry) Paweł Słomiński określa Gąsiora mianem talentu większego od samego mistrza świata Pawła Korzeniowskiego. Szkoleniowiec postanowił mimo wszystko zaryzykować i dać młodemu pływakowi jeszcze jedną, ostatnią szansę. Zdyskwalifikowany "grzesznik" mógł trenować z kadrą. Słomiński wstawił się też za Gąsiorem, gdy ten walczył o skrócenie kary. Dzięki temu pływak wciąż ma szansę na wielką karierę. "Teraz czeka mnie jeden z najważniejszych startów w życiu. Mam ogromną motywację, chcę wreszcie zmierzyć się z najlepszymi" - mówi Łukasz, który zamierza na rozpoczynających się za dwa dni zawodach o Grand Prix Polski w Krakowie osiągnąć minima na przyszłoroczne mistrzostwa świata w Melbourne.
"Ten rok dał mi bardzo wiele do myślenia. Dziś już wiem, ile straciłem, a jak wiele mogłem zyskać. Już nie ma i nie będzie żadnego palenia trawy!" - mówi 20 letni sportowiec. Należy mieć nadzieję, że tym razem pływak mówi prawdę, bo to była już druga jego wpadka z marihuaną. Dwa lata temu zawieszono go na pół roku. "To wszystko były błędy młodości, po których musiałem natychmiast dojrzeć. Odstawiłem już złe towarzystwo i teraz relaksuję się, grając na PlayStation. Nie interesuje mnie teraz nic oprócz pływania" - zarzeka się Łukasz.
Jego trener (a zarazem trener kadry) Paweł Słomiński określa Gąsiora mianem talentu większego od samego mistrza świata Pawła Korzeniowskiego. Szkoleniowiec postanowił mimo wszystko zaryzykować i dać młodemu pływakowi jeszcze jedną, ostatnią szansę. Zdyskwalifikowany "grzesznik" mógł trenować z kadrą. Słomiński wstawił się też za Gąsiorem, gdy ten walczył o skrócenie kary. Dzięki temu pływak wciąż ma szansę na wielką karierę. "Teraz czeka mnie jeden z najważniejszych startów w życiu. Mam ogromną motywację, chcę wreszcie zmierzyć się z najlepszymi" - mówi Łukasz, który zamierza na rozpoczynających się za dwa dni zawodach o Grand Prix Polski w Krakowie osiągnąć minima na przyszłoroczne mistrzostwa świata w Melbourne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|