Obiadek, bankiecik, przemówienia gości - kandydata na prezydenta FIFA Michela Platiniego, Josepha Mifsuda z komitetu wykonawczego UEFA i prezesa Federacji Ukraińskiej Hrihorija Surkisa - oraz głosowanie nad kilkoma poprawkami do statutu. Tak będzie wyglądał dzisiejszy zjazd PZPN w hotelu Intercontinental. Do czego to podobne?! Małe kluby ledwo wiążą koniec z końcem, a działacze będą zajadali frykasy w superhotelu i jeszcze nic nie zrobią!
Ani słowa o tym, że prezes ma podać się do dymisji, jak wcześniej zapowiadał. Głosowania nad dymisją Listkiewicza nie będzie, bo specjalna komisja nie dogadała się jeszcze co do najważniejszych kwestii - składu zarządu i podziału mandatów wyborczych. "Ten zjazd to kpina. Powinno się go odwołać. Szkoda klubowych pieniędzy na tę posiadówkę" - mówi wprost prezes Wisły Płock Krzysztof Dmoszyński.
Zmiany, które mogłyby przynieść dymisję prezesa, można uchwalić 2 grudnia. Ale wtedy głosować będą "starzy" delegaci, którzy raczej krzywdy Listkiewiczowi nie zrobią.