Czy naród, który nie ma państwa, może zostać piłkarskim mistrzem świata? Owszem. 19 listopada w Hyeres we Francji ruszają etniczne mistrzostwa. O Puchar Nelsona Mandeli zagrają reprezentacje sześciu bezpaństwowych narodów.
Bo dlaczego niby tacy Lapończycy mieliby być gorsi od Włochów, którzy zdobyli w lipcu mistrzostwo świata? Tylko dlatego, że reprezentanci Laponii mają cztery rodzaje paszportów (norweskie, szwedzkie, fińskie i rosyjskie)? Przecież to absurd.
Oprócz Laponii wystąpią także kadry południowego Kamerunu, Monako, Rzymu, Occitanii i Zachodniej Papui. Ale to właśnie Laponia ma największe szanse na sukces w rozgrywkach. "Mamy bardzo solidną kadrę. Wystąpi u nas kilku reprezentantów Norwegii, bo Norwegowie nie grali przecież na mistrzostwach świata" - chwali się prezes lapońskiego związku piłki nożnej Leif Isak Nilut.
Za dwa lata w turnieju ma wziąć udział już 16 drużyn. W kolejce czekają już reprezentacje Grenlandii, Tybetu i Zanzibaru.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|