Mariusz Czerkawski nie daje o sobie zapomnieć. Co prawda, nie gra już w elitarnej NHL, ale co jakiś czas przypomina się kibicom, strzelając gole w znacznie mniej prestiżowej lidze szwajcarskiej. Ostatnio zdobył ich aż dwa. Szkoda tylko, że w przegranym meczu.
Gole Czerkawskiego były tylko na osłodę, bo jego SC Rapperswil-Jona Lakers przegrał na wyjeździe z HC Lugano 2:3. Polak starał się, jak mógł. Dobrze zaczął i dobrze skończył, bo jego gole w 8. i 52. minucie gry były pierwszym i ostatnim w tym spotkaniu. A oprócz tego, jego trzecim i czwartym w lidze w tym sezonie.
Polak statystyki sobie poprawił, ale cóż z tego, skoro Rapperswil nie wygrał żadnego z pięciu ostatnich meczów. Gra w tym klubie wielkiej sławy mu nie przynosi. Chyba że Czerkawskiego zadowalają tylko strzelane gole.
W NHL, w latach 1994-2006, rozegrał 787 meczów, w których zdobył 223 bramki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl