Piłkarze AC Milan w pierwszej połowie byli tylko tłem dla Interu. Dawali się ogrywać jak dzieci. Po kwadransie przegrywali już 0:1. Gola swojemu byłemu klubowi wbił Hernan Crespo. A potem podwyższył Dejan Stanković. W przerwie trener "czerwono-czarnych" wprowadził nowych zawodników. Chciał podgonić Inter, ale gdzie tam! Zaraz po zmianie stron gola zdobył Zlatan Ibrahimović i Milan przegrywał już 0:3.
Strata trzeciego gola podziałała na czerwono-czarnych jak zimny prysznic. Clarence Seedorf szybko wziął sprawy w swoje ręce i strzelił honorową bramkę. Milanowi szło coraz lepiej. Sprawę ułatwił Marco Materazzi z Interu. W 68. minucie zdobył bramkę, ale... osłabił też swój zespół. Bo z radości zdjął koszulkę i dostał żółtą kartkę, a że już jedną wcześniej złapał, więc musiał opuścić boisko.
Ze stanu 1:4 piłkarze Milanu doprowadzili do 3:4. Gole zdobyli Alberto Gilardino i Kaka. W końcówce nerwy puściły Maiconowi z Interu. Dał się sprowokować i jego drużyna kończyła mecz w dziewiątkę! Ale kibice niebiesko-czarnych tym się nie przejęli. Najważniejsze, że ich pupile pokonali znienawidzony Milan. Na takie szczęście musieli czekać od marca 2002 roku.