Dziennik Gazeta Prawana logo

Siatkarki z Tajwanu straszą nasze "Złotka"

12 października 2007, 14:06
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wygrały już trzy mecze. I to z nie byle kim. Bo z silną Japonią i Koreą Południową oraz Kenią. Polkom będzie bardzo trudne je pokonać. Zawodniczki z Tajwanu to rewelacja mistrzostw świata w siatkówce kobiet, które rozgrywane są w Japonii. Teraz straszą nasze "Złotka". "Wygramy z Polską!" - twierdzą.

Są pewne siebie, bo... grają na luzie. Bez przesadnej presji. I dzięki temu wychodzą na boisko z uśmiechem. "Bawimy się w siatkówkę" - mówią. Nic dziwnego, że po sensacyjnych zwycięstwach z Japonią i Koreą Południową długo nie mogły zasnąć ze szczęścia.

Tym bardziej, że ich menedżer Jack Wang natychmiast zareagował na te historyczne triumfy i dał im premię - 3 tysiące dolarów. I zapowiedział, że jak znajdą się w najlepszej ósemce turnieju, to zespół dostanie o wiele wyższą sumę do podziału. "I może wtedy wreszcie ktoś zauważy, że kobiety u nas w ogóle grają w siatkówkę" - żali się Wang. Bo poza bejsbolem, koszykówką i golfem inne dyscypliny na Tajwanie się nie liczą.

A ci nieliczni, którzy się interesują, wciąż są w szoku po zwycięstwach z Japonią i Koreą. "Myślałem, że wygramy z tymi zespołami jednego, a może nawet dwa sety... Do tej pory nie mogę uwierzyć, że wygraliśmy mecze!" - mówi Wang, który oprócz roli menedżera pełni także funkcję wiceprezesa federacji siatkarskiej. Dotychczas nie miała się ona jednak czym pochwalić. W rankingu światowym drużyna Tajwanu zajmowała ostatnio dopiero 23. miejsce.

Jaki jest zatem ich sposób na sukces? Składa się na niego kilka ważnych rzeczy. "Nasz trener zawsze rano pyta się dziewczyn, czy się wyspały i jak się czują. Po treningach nasz lekarz robi im relaksujące masaże. A moja żona dba, żeby do ryżu, który jedzą przy każdym posiłku, nie zabrakło ich ulubionych przypraw. Po meczu z Japonią nawet poszła je kupić do supermarketu, bo kucharz w naszym hotelu ich nie miał. I nie mógł dogodzić naszym siatkarkom" - opowiada Wang. Oby Polki im nie dogodziły i... "schrupały" Tajwan. Bez specjalnych przypraw.

Mecz Polski z Tajwanem odbędzie się 4 listopada. Początek o godz. 7.00 czasu polskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj