To był jego pierwszy i zapewne ostatni turniej w roli głównego trenera polskich siatkarek. Ireneusz Kłos nie będzie mile wspominał mistrzostw świata. "Złotkom" nie udało się zająć w nich choćby dwunastego miejsca. "Wciąż myślę o tym, co zrobiłem źle" - przyznał.
Po ostatnim, przegranym 0:3 meczu z Kubą - tak samo, jak poprzednie trzy spotkania w drugiej rundzie z Włochami, Serbią i Turcją - Kłos znów się tłumaczył z kiepskiej gry Polek. "Dziewczyny zagrały na luzie, a i tak straciliśmy sporo punktów z naszej winy" - powiedział. "Szkoda szczególnie drugiego seta. Można było go wygrać. A tak w drugiej fazie turnieju nie wygraliśmy nawet jednego..." - dodał z żalem.
Czy teraz będą żałować go działacze siatkarskiego związku? "Kontrakt mam do końca 2006 roku. A potem nie wiem, co dalej. Jak wrócimy do kraju, to czeka nas wszystkich sporo
przemyśleń i analiz. Jeśli związek siatkarski ogłosi konkurs na nowego trenera, to... jeszcze nie wiem, czy w nim wystartuję" - stwierdził Kłos.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz