Dziennik.pl logo

Naszych piłkarzy nie powstrzyma... belgijski judoka

12 października 2007, 14:17
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Nasi kibice mogą być spokojni. Polscy piłkarze nie powinni mieć problemu ze strzelaniem goli Belgom. Dlaczego? Bo w bramce rywali zagra rezerwowy Brian Vandenbussche, który jeszcze sześć lat temu był mistrzem... w judo. Podstawowy bramkarz Stijn Stijnen jest kontuzjowany.

Obsada bramki to największe zmartwienie trenera Rene Vandereyckena. Doświadczony Stijnen złamał palec. A złośliwi mówią, że jego zmiennik może zatrzymać Polaków jedynie na macie. Według nich Vandenbussche jest zdecydowanie lepszym judoką niż piłkarzem.

I chyba mają rację. Bo 25-latek do tej pory nic wielkiego w futbolu nie osiągnął. Natomiast na macie wywalczył mistrzostwo Belgii. Ale sztuki walki mu się znudziły i sześć lat temu postanowił spróbować swoich sił w piłce nożnej. Mecz z Polską będzie jego debiutem w reprezentacji.

To jednak niejedyny problem naszych rywali. Z powodu kontuzji z drużyny wypadł również obrońca Vincent Kompany. "To dla nas trudna sytuacja. I dlatego cieszę się, że gramy u siebie. To powinien być nasz atut" - twierdzi trener Belgów, Vandereycken. I podkreśla, że Polska robi coraz większe postępy. Dużego respektu do naszych piłkarzy nabrał szczególnie po ostatnim - wygranym w świetnym stylu 2:1 - meczu z Portugalią.

Belgia, podobnie jak Polska, słabo rozpoczęła eliminacje do mistrzostw Europy - zremisowała z Kazachstanem. W kolejnych meczach grała ze zmiennym szczęściem (zwycięstwa z Armenią i Azerbejdżanem oraz porażka z Serbią). By liczyć się w walce o awans, musi wygrać z naszym zespołem.

Obie drużyny mają po siedem punktów. Zwycięstwo jednej z nich pozwoli zrównać się z Serbią na pierwszym miejscu w grupie A (Serbowie pauzują). Samodzielnym liderem grupy może również zostać Finlandia, która ma na koncie osiem punktów (gra z Armenią).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraQuiz. Geografia Europy. Dla podróżników 9/12 żaden wyczyn. Uwaga na 1 pytanie »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj