Obsada bramki to największe zmartwienie trenera Rene Vandereyckena. Doświadczony Stijnen złamał palec. A złośliwi mówią, że jego zmiennik może zatrzymać Polaków jedynie na macie. Według nich Vandenbussche jest zdecydowanie lepszym judoką niż piłkarzem.
I chyba mają rację. Bo 25-latek do tej pory nic wielkiego w futbolu nie osiągnął. Natomiast na macie wywalczył mistrzostwo Belgii. Ale sztuki walki mu się znudziły i sześć lat temu
postanowił spróbować swoich sił w piłce nożnej. Mecz z Polską będzie jego debiutem w reprezentacji.
To jednak niejedyny problem naszych rywali. Z powodu kontuzji z drużyny wypadł również obrońca Vincent Kompany. "To dla nas trudna sytuacja. I dlatego cieszę się, że gramy u siebie.
To powinien być nasz atut" - twierdzi trener Belgów, Vandereycken. I podkreśla, że Polska robi coraz większe postępy. Dużego respektu do naszych piłkarzy nabrał szczególnie po
ostatnim - wygranym w świetnym stylu 2:1 - meczu z Portugalią.
Belgia, podobnie jak Polska, słabo rozpoczęła eliminacje do mistrzostw Europy - zremisowała z Kazachstanem. W kolejnych meczach grała ze zmiennym szczęściem (zwycięstwa z Armenią i
Azerbejdżanem oraz porażka z Serbią). By liczyć się w walce o awans, musi wygrać z naszym zespołem.
Obie drużyny mają po siedem punktów. Zwycięstwo jednej z nich pozwoli zrównać się z Serbią na pierwszym miejscu w grupie A (Serbowie pauzują). Samodzielnym liderem grupy może również
zostać Finlandia, która ma na koncie osiem punktów (gra z Armenią).