Dziennik Gazeta Prawana logo

Łukasz Kadziewicz: Wreszcie rozumiemy siatkówkę

12 października 2007, 14:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"To nic, że czasem gramy przy pustych trybunach. Atmosfera jest w nas. Dojrzewała przez ostatnie miesiące ciężkiej roboty" - mówi reprezentant Polski w siatkówce Łukasz Kadziewicz. W rozmowie z DZIENNIKIEM podopieczny Raula Lozano opowiada o mistrzostwach świata i celach, jakie stawia przed kadrą argentyński szkoleniowiec.
Czy pan też powie to co inni koledzy z kadry, że skupia się tylko na najbliższym meczu i tylko na sobie?
Naprawdę, bo nie ma znaczenia, czy gra się z Tunezją, Rosją czy z Brazylią. Stopień koncentracji musi być taki sam. Chodzi o to, by po powrocie do hotelu móc sobie spojrzeć w twarz i powiedzieć, że zrobiło się wszystko, by osiągnąć sukces.

Wszyscy podkreślają brak atmosfery mistrzostw. Łatwo się skoncentrować przy niemal pustych trybunach?
Trochę jej brakuje, ale nie tak bardzo. Atmosfera jest w nas. Dojrzewała przez ostatnie miesiące ciężkiej roboty. Gramy na poważnie, jesteśmy skupieni. Pokazaliśmy w 1. rundzie, że nie ma znaczenia, czy patrzy na to 400 osób, czy 20 tysięcy. Chcemy osiągnąć największy sukces od lat. Jak się uda, to będzie to medal nie tylko nasz, ale wszystkich tych, którzy przez ostatnie lata byli w kadrze, jak Andrzej Stelmach, Robert Szczerbaniuk, Krzysiek Ignaczak i wielu innych, którzy coś wnieśli do tej drużyny, w czasie długich miesięcy na zgrupowaniach.

Użył pan słowa medal...
Jeśli skończymy na 5. lub 6. miejscu, to tak naprawdę nie będzie to żaden sukces. Niby pokażemy, że jesteśmy w światowej czołówce, świat nie skończy się dla nas po tych mistrzostwach, ale uczucie niedosytu na pewno będzie spore. We mnie na pewno.

Szansa na sukces jest duża także dzięki poprawie gry blokiem. Kiedy uczyniliście taki postęp?
Mamy teraz zupełnie inną filozofię tego elementu, inaczej patrzymy na wiele spraw. Nie szukamy już bezpośrednich bloków, ale staramy się współpracować z obroną. To daje efekt w postaci lepszych kontr i pozwala grać w prawdziwą siatkówkę. Zaczynamy wreszcie rozumieć, o co chodzi w tym naszym sporcie, gdy gra się na naprawdę wysokim poziomie.

Wcześniej nie wiedzieliście, o co chodzi w siatkówce?!
Jeden z polskich trenerów po konferencji ze słynnym Julio Velasco powiedział, że nic nowego się nie dowiedział. Stwierdził, że mamy w Polsce to samo, tylko inaczej się to nazywa. Może to i prawda, ale właśnie nazewnictwo i forma przekazania jest tu istotna. Raul Lozano chyba tym do nas trafił, pokazał właściwą drogę. Choć przekonamy się o tym dopiero po zakończeniu mistrzostw.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj