"To, co zrobiłeś w piątek, to było jedno wielkie gówno (taame oli paska)" - powiedział fiński trener polskiej reprezentacji w Kuusamo prosto w oczy dyrektorowi Pucharu Świata. Nikt nie spodziewał się, że Hannu Lepistoe ma w sobie tyle energii. Takim zachowaniem zaskoczył wszystkich naszych skoczków - pisze "Fakt".
Fiński trener polskiej reprezentacji w Kuusamo w niczym nie przypominał cierpliwego i niewzruszonego człowieka, jakiego oglądamy zazwyczaj. Doświadczony szkoleniowiec
był jednym z najmocniej protestujących przeciw rozegraniu piątkowego konkursu, a w sobotę bezwzględnie skrytykował podejmującego coraz dziwniejsze decyzje Waltera Hofera.
"To, co zrobiłeś w piątek, to było jedno wielkie gówno" - powiedział Lepistoe dyrektorowi Pucharu Świata. Nic dziwnego, że puściły mu nerwy, skoro Hofer tłumaczył się, że nie kazał przerwać piątkowych zawodów, bo stał w miejscu, z którego nie widział, jak zawodnicy jeden po drugim spadają na bulę!
Zaskoczeni zachowaniem swojego trenera byli nawet polscy skoczkowie. "Ostatnio był nawet spokojniejszy niż zwykle. Tylko chodził i rozmyślał. A tu nagle taka przemiana. Dyrygował pozostałym trenerami, dyskutował, gestykulował. Ale to dobrze. Poczuł się silny, ma coś do powiedzenia i walczy o swoje. A my widzimy, że nie da nam krzywdy zrobić" - chwalił Fina Adam Małysz.
Skoczek wspomniał również, że po tym co wydarzyło się w Kuusamo, pojawił się pomysł powołania komisji trenerów, którzy znów będą mieli swojego przedstawiciela w jury. Nie wiadomo jednak, kiedy i czy w ogóle uda się ten plan zrealizować. Na pewno nie dojdzie do tego w tym sezonie.
"To, co zrobiłeś w piątek, to było jedno wielkie gówno" - powiedział Lepistoe dyrektorowi Pucharu Świata. Nic dziwnego, że puściły mu nerwy, skoro Hofer tłumaczył się, że nie kazał przerwać piątkowych zawodów, bo stał w miejscu, z którego nie widział, jak zawodnicy jeden po drugim spadają na bulę!
Zaskoczeni zachowaniem swojego trenera byli nawet polscy skoczkowie. "Ostatnio był nawet spokojniejszy niż zwykle. Tylko chodził i rozmyślał. A tu nagle taka przemiana. Dyrygował pozostałym trenerami, dyskutował, gestykulował. Ale to dobrze. Poczuł się silny, ma coś do powiedzenia i walczy o swoje. A my widzimy, że nie da nam krzywdy zrobić" - chwalił Fina Adam Małysz.
Skoczek wspomniał również, że po tym co wydarzyło się w Kuusamo, pojawił się pomysł powołania komisji trenerów, którzy znów będą mieli swojego przedstawiciela w jury. Nie wiadomo jednak, kiedy i czy w ogóle uda się ten plan zrealizować. Na pewno nie dojdzie do tego w tym sezonie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|