Są mięsem armatnim, chodzącymi workami bokserskimi, ale gdyby nie oni, nie byłoby niepokonanych mistrzów boksu. Zawodowi przegrywacze są bardzo ważnymi postaciami podczas pięściarskich widowisk. Ci, którzy przegrywali przed Krzysztofem Włodarczykiem dostawali za walkę po tysiąc euro - pisze DZIENNIK.
W sobotniej gali brał udział między innymi czeski bokser Martin Stensky. 150-kilogramowy pięściarz przegrał swoją walkę po zaledwie czterech minutach. Bo też i nie mógł jej wygrać. "Wiem, że nie będę już mistrzem świata, ale jakoś muszę zarabiać na życie, a boks to nie jest tak ciężki kawałek chleba, jeśli ma się do tego odpowiednie podejście" - zwierzył się DZIENNIKOWI Stensky.
Otóż nie są to wcale ludzie z łapanki. Większość z nich ma menedżerów. Są stajnie specjalizujące się w wynajmowaniu przegrywaczy. Bodaj największą w Europie jest team L&E Paszterko. Współwłaściciel Laszlo Paszterko sam zdążył już przegrać 34 z 68 walk. W każdej chwili można do niego zadzwonić i wynajmie jednego z blisko 50 "kelnerów".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|