Gdyby nie on, może już dawno byśmy odpadli z mistrzostw świata. Adam Wolański jest jedną z najważniejszych osób w sztabie Raula Lozano. Wolański jest fizjoterapeutą i cały czas dba o organizmy siatkarzy."Bo w ważnej chwili organizm nie może odmówić chłopakom posłuszeństwa" - mówi DZIENNIKOWI Wolański.
A roboty jest co niemiara. Po meczu z Kanadą w pokoju fizjoterapeuty zameldowa się w komplecie cały pierwszy skład. "Nie zawsze chłopaki proszą o masaż kompleksowy. Gdy przychodzi cała szóstka, to dla mnie przynajmniej trzy godziny nieprzerwanej pracy fizycznej" - dodaje Wolański.
Na szczęście, odpukać, naszym siatkarzom nic nie dolega. Mały kłopot jest tylko z Mariuszem Wlazłym. "Jemu magnez wytrąca się z organizmu szybciej niż innym, błyskawicznie traci elektrolity. Dbam, by w czasie meczu stale utrzymywał ciepłotę ciała. Podczas przerw daję mu też fiolkę z magnezem. On musi się szanować bardziej niż inni, dbać o siebie jak hipochondryk" - opowiada DZIENNIKOWI Wolański.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|