Dziennik Gazeta Prawana logo

Kadziewicz: Stać nas na mistrzostwo

12 października 2007, 14:29
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Łukasz Kadziewicz gra na tych mistrzostwach jak z nut. Środkowy, zresztą jak cała reprezentacja, gra po mistrzowsku. Czy wrócą z Japonii ze złotymi medalami? Jest na to szansa. "Możemy być mistrzami" - mówi DZIENNIKOWI Kadziewicz.
Jakie to uczucie pokonać Rosję?
Niesamowite, wspaniałe, cudowne, trudne do opisania. Przecież nie udało się to Polakom na ważnej imprezie od 30 lat! Zwycięstwo smakuje jeszcze lepiej, bo potrafiliśmy się podnieść z niesamowicie ciężkiej sytuacji. Dlatego wielki kraj, jakim jest Rosja, zagra o miejsca 5-8, a my, nazywani przez nich maluczkimi, o medale. Ich duma została ukarana. To niesamowita sprawa... Chyba tylko raz wygrałem z Rosją, krótko po narodzinach mojej córeczki Amelii.

Zwycięstwo smakuje lepiej, gdy jest się bohaterem meczu?
Nie uważam się za bohatera. Wszyscy są bohaterami. Ci, którzy grali lepiej przeciwko Rosji i ci, którzy sprawili, że przystępowaliśmy do meczu z takiej, a nie innej pozycji. Nikogo bym nie wyróżniał.

Pan jednak kapitalnie blokował rywali w końcówkach i świetnie atakował. Wyróżnił się pan także tym, że w czasie przerwy w drugim secie odszedł na bok.
Byłem zły sam na siebie. Chciałem wziąć głęboki oddech, zostawić gdzieś na boku negatywną energię, która była we mnie. Uciekłem myślami gdzieś poza halę i wróciłem na boisko jako inny człowiek.

Na początku meczu wyglądało to tak, jakby Rosjanie byli dla was ludźmi z innej planety. Wydawało się, że przegraliście ten mecz w głowach.
To nie był nasz brak wiary, ani żaden kompleks. Po Rosjanie bombardowali nas niewiarygodnymi serwisami. Sześciu facetów waliło piłkę jak młotem, z prędkością ponad 100 kilometrów na na godzinę. Ja nawet wiatru nie czułem, a chłopaki, którzy mieli te bomby przyjmować na ręce, bali się chyba, żeby im ta piłka krzywdy nie zrobiła. To co wyprawiał w pierwszej fazie meczu Semen Połtawski, to nie był nasz poziom, my tak grać i zagrywać nie potrafimy.

Potem jednak okazaliście się lepsi.
Byliśmy przygotowani na długi mecz, nawet na pięć setów. Zwracał nam na to uwagę trener Lozano jeszcze przed meczem. Poczekaliśmy aż oni się wystrzelają, a potem zaczęliśmy grać swoje. Raz i drugi przyjęliśmy serwis Połtawskiego, zaczął się mylić... I dobrze, bo gdy mu zagrywka wchodzi w boisko i ma swój dzień, nie zatrzyma go nikt na świecie. A nam się udało ograć Rosję. Nadal trochę nie wierzę w to, co się stało.

Wieczorem tradycyjnie przeanalizujecie mecz?
Mam nadzieję, że nie będzie analiz. Mam ochotę na dobrą kolację i na spokojną rozmowę z chłopakami. Musimy teraz ułożyć sobie w głowie to, co się stało. Po to, aby teraz ugrać jeszcze więcej. Nie po to tak się spinaliśmy przed meczem z Rosją, nie po to tak walczyliśmy, aby teraz nie wrócić do Polski z medalami. Jeśli zdobędziemy medal, będziemy bohaterami.

Brąz was zadowoli?
Teraz stać się może wszystko. Możemy zostać nawet mistrzami świata. Mam tylko nadzieję, że będzie podium.

Gdy było 0:2, wierzył pan, że jest jeszcze szansa na zwycięstwo? Proszę odpowiedzieć z ręką na sercu.
Zawsze wierzyłem. Mówię to z ręką na sercu. Gdybyśmy przegrali w trzech setach, to do końca życia byśmy sobie tego nie wybaczyli. Nasze kolana by nam nie wybaczyły harówki przez ostatnie miesiące, tego wysiłku w Spale. Nie, nie. Nie było takiej możliwości!

A kiedy był pan pewien, że wygracie?
Po ostatniej piłce. Bo ja już w życiu kilka ważnych końcówek przegrałem. Między innymi wtedy, gdy graliśmy z Serbią o finał Ligi Światowej. Prowadziliśmy spokojnie 2:0 i w końcówce trzeciego seta usiadłem spokojnie na ławce, nawet plastry ju z palców zdjąłem i mówiłem chłopakom na ławce, że wieczorem zapraszam na szampana. I przegraliśmy… Dlatego teraz nawet przez chwilę nie pomyślałem, że już wygraliśmy. Czekałem do piłki meczowej. Wtedy mogliśmy zacząć się cieszyć. A radość była to ogromna.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj