Rok temu był na dnie. Teraz jest bohaterem. Mowa o Łukaszu Kadziewiczu, który rok temu wyleciał z siatkarskiej kadry za balowanie, a teraz był jednym z najlepszych na mistrzostwach świata. "Rok temu zrozumiałem, że przez jeden głupi wybryk mogę wszystko zaprzepaścić" - zwierza się "Faktowi" Kadziewicz.
Kariera mogła lec w gruzach 13 sierpnia 2005 roku. Podczas zgrupowania kadry w Olsztynie, Kadziewicz z dwoma kolegami uznał, że lepiej pójść w tan. Do hotelu wrócili o trzeciej nad ranem. Raul Lozano od razu wyrzucił Kadziewicza.
Na szczęście trener dał siatkarzowi drugą szansę. Ten się odpłacił jak tylko mógł. W głównej mierze dzięki niemu, Polacy zdobyli srebrne medale mistrzostw świata. Kadziewicz zajął drugie miejsce w rankingu najlepiej serwujących turnieju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|