Prokuratura badała dotychczas sprawę prawdopodobnie kupionych przez gdynian baraży ze Śląskiem z sezonu 2003/2004. Podczas zatrzymania prezesa Arki Jacka M. jeden z prokuratorów, dobrze
znających szczegóły śledztwa, pytany przez dziennikarzy o mecze ze Śląskiem uśmiechnął się tajemniczo, mówiąc: "Tak naprawdę to wszystkie baraże były bardzo...
ciekawe".
Podejrzany jest szczególnie pierwszy mecz Arki z Jagiellonią, rozegrany w Białymstoku. Goście wygrali 2:0, a do sukcesu najbardziej przyczynili się obrońcy "Jagi": Robert
Kolasa i Arkadiusz Kubik. Ten pierwszy podał piłkę prosto pod nogi strzelca pierwszego gola.
Kompromitująca postawa i tak mało lubianych przez kibiców Kolasy i Kubika, mających w Jagielloni jedne z wyższych kontraktów, zdenerwowała szefów klubu. Złożyli do prokuratury zawiadomienie
o popełnieniu przestępstwa, ale ta umorzyła je z braku dowodów.Po aresztowaniu Jacka M. i zatrzymaniu jego współpracownika Wiesława K. sprawa wróci pod lupę organów ścigania!
"Prokurator prowadzący sprawę jest w kontakcie z kolegami z Wrocławia prowadzącymi śledztwo w sprawie korupcji w polskiej piłce. Jeśli będzie taka potrzeba, to ten wątek zostanie
dołączony do tamtego postępowania" - zapewnia Adam Kozub, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku.
Trudno się dziwić. Po kompromitujących barażach działacze nie chcieli też w drużynie Kolasy, Kubika, którzy mają ważne kontrakty. Jagiellonia nie ma zamiaru im płacić, choć zaległości
wobec nich sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych!
Warto dodać, że trenerem Jagiellonii był wówczas Juri Szatałow, przez lata piłkarz, a później szkoleniowiec rezerw Amiki! Pochodzący z Rosji trener świetnie zna z Wronek Ryszarda F.,
pseudonim "Fryzjer". "Nie ma dowodów, że ten mecz był sprzedany" - broni się Szatałow.