Dziennik Gazeta Prawana logo

Arka Gdynia podejrzana o korupcję!

12 października 2007, 14:39
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Arkę Gdynia trzeba natychmiast wyrzucić z ekstraklasy! Na celowniku organów ścigania znajdują się nie tylko mecze z sezonu 2004/2005, kiedy gdynianie awansowali do ekstraklasy. Podejrzenia śledczych budzą również baraże z Jagiellonią z czerwca tego roku, dzięki którym Arka pozostała w pierwszej lidze - pisze "Fakt".

Prokuratura badała dotychczas sprawę prawdopodobnie kupionych przez gdynian baraży ze Śląskiem z sezonu 2003/2004. Podczas zatrzymania prezesa Arki Jacka M. jeden z prokuratorów, dobrze znających szczegóły śledztwa, pytany przez dziennikarzy o mecze ze Śląskiem uśmiechnął się tajemniczo, mówiąc: "Tak naprawdę to wszystkie baraże były bardzo... ciekawe".

Podejrzany jest szczególnie pierwszy mecz Arki z Jagiellonią, rozegrany w Białymstoku. Goście wygrali 2:0, a do sukcesu najbardziej przyczynili się obrońcy "Jagi": Robert Kolasa i Arkadiusz Kubik. Ten pierwszy podał piłkę prosto pod nogi strzelca pierwszego gola.

Kompromitująca postawa i tak mało lubianych przez kibiców Kolasy i Kubika, mających w Jagielloni jedne z wyższych kontraktów, zdenerwowała szefów klubu. Złożyli do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, ale ta umorzyła je z braku dowodów.Po aresztowaniu Jacka M. i zatrzymaniu jego współpracownika Wiesława K. sprawa wróci pod lupę organów ścigania!

"Prokurator prowadzący sprawę jest w kontakcie z kolegami z Wrocławia prowadzącymi śledztwo w sprawie korupcji w polskiej piłce. Jeśli będzie taka potrzeba, to ten wątek zostanie dołączony do tamtego postępowania" - zapewnia Adam Kozub, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku.

Trudno się dziwić. Po kompromitujących barażach działacze nie chcieli też w drużynie Kolasy, Kubika, którzy mają ważne kontrakty. Jagiellonia nie ma zamiaru im płacić, choć zaległości wobec nich sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych!

Warto dodać, że trenerem Jagiellonii był wówczas Juri Szatałow, przez lata piłkarz, a później szkoleniowiec rezerw Amiki! Pochodzący z Rosji trener świetnie zna z Wronek Ryszarda F., pseudonim "Fryzjer". "Nie ma dowodów, że ten mecz był sprzedany" - broni się Szatałow.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj