Od kilku lat Łukasz Kadziewicz nie ma prawdziwych Świąt Bożego Narodzenia. Zawsze jest tak samo: wigilia, jeden lub dwa dni wolnego i powrót do klubu na trening czy mecz. W tym roku harmonogram jest podobny, ale będą to wyjątkowe święta dla siatkarskiego wicemistrza świata. W ich pierwszy dzień ochrzci dziewięciomiesięczną córkę, Amelię informuje DZIENNIK.
Właśnie narodziny dziecka uważa za najlepszą rzecz jaka go w życiu spotkała. O zdobyciu srebrnego medalu mistrzostw świata nie wspomina. "Amelka jest najważniejsza. Po jej narodzinach stałem się innym człowiekiem. Tylko, że teraz stała się nieznośna. Ząbki jej wychodzą i szaleje w nocy, ale jest wspaniała" -opowiada z dumą Kadziewicz.
Siatkarz też szalał w święta. Obiecuje, że skosztuje wszystkich potraw. "Mam dobrą przemianę materii, więc nie muszę, jak niektórzy koledzy, poprzestawać tylko na sałacie i gotowanym mięsie. Wcinam tyle, ile chcę. Jestem mięsożerny, więc przeważnie szaleję w pierwszy dzień świąt" - cieszy się Łukasz Kadziewicz. Więcej w DZIENNIKU.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|