Za trzecim razem Majchrzak lepszy od de Minaura
Majchrzak na trawie w ‘s-Hertogenbosch zaprezentował fantastyczną formę. Grał jak z nut. Był istnym postrachem faworytów. Jego wyższość musieli uznać znacznie bardziej doświadczeni i utytułowani rywale. 30-latek w ćwierćfinale Libema Open pokonał Felixa Augera-Aliassime'a (4. ATP), a w półfinale odprawił z kwitkiem Daniiła Miedwiediewa (8. ATP).
W finale nasz rodak trafił na notowanego aktualnie na szóstej pozycji w światowym rankingu tenisistów de Minaura. To był trzeci pojedynek obu zawodników. Dwa wcześniejsze mecze wygrał Australijczyk, ale jak mówi przysłowie do trzech razy sztuka. Tym razem górą był Majchrzak.
Majchrzak "czarował" jak Chwalińska
W finale Majchrzak grał kombinacyjnie. Często "mieszał" na korcie i zaskakiwał swojego przeciwnika, tak jak to robiła Chwalińska na Roland Garros. Jego urozmaicony tenis sprawiał de Minaurowi mnóstwo problemów.
Pierwszy set zakończył się dość łatwym zwycięstwem Majchrzaka 6:3. W drugim zdecydowanie lepszy był rywal. Po jego szybkiej i gładkiej wygranej wielu było zapewne przekonanych, że w trzeciej odsłownie de Minaur rozstrzygnie losy meczu na swoją korzyść.
Podwójny błąd serwisowy zamknął mecz
Trzecia partia zaczęła się jednak od prowadzenia Majchrzaka 3:0, a potem 4:1. W tym momencie do pracy wziął się Australijczyk. Doprowadził do stanu 5:5. Ostatecznie o wygranej naszego tenisisty zdecydował tie-break, który zakończył się po podwójnym błędzie serwisowym de Minaur.
Zwycięstwo w ‘s-Hertogenbosch to życiowy sukces Majchrzaka. 30-latek pierwszy raz w swojej karierze wygrał turniej ATP. 29 czerwca w Londynie zaczyna się wielkoszlemowy Wimbledon. Czy na angielskiej trawie Polak potwierdzi swoją dobrą dyspozycję i sprawi kolejne niespodzianki?
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
