Udany początek sezonu „nafciarzy”
Po wyjazdowym zwycięstwie 2:1 nad Rakowem Częstochowa i krótkim pobycie na pozycji lidera tabeli Wisła Płock zainaugurowała rozgrywki przed własną publicznością. Pierwszym rywalem „nafciarzy” na ORLEN Stadionie był Widzew Łódź.
Trener płockiego zespołu zdecydował się wystawić taką samą jedenastkę, jaka rozpoczęła zwycięskie spotkanie w Częstochowie. Od pierwszych minut oba zespoły grały odważnie i szybko przenosiły akcje pod bramkę przeciwnika.
Niewykorzystane okazje Kobackiego i Hamulicia
Już w 3. minucie Olaf Kobacki precyzyjnie dośrodkował w pole karne, jednak Said Hamulić uderzył minimalnie obok słupka. Chwilę później rzut wolny z około 20 metrów wykonywał Przemysław Wiśniewski, lecz posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.
W 13. minucie przed znakomitą szansą stanął Kobacki. Po podaniu ze środka pola wyprzedził obrońców Widzewa i znalazł się sam na sam z Bartłomiejem Drągowskim, ale jego strzał minął bramkę.
Goście odpowiedzieli pięć minut później. Po błędzie Daniego Pacheco piłkę przejął Sebastian Bergier i oddał groźny strzał. Świetną interwencją popisał się jednak Rafał Leszczyński, ratując Wisłę przed utratą gola.
Drągowski zatrzymał napastników Wisły
Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Obie drużyny nadal szukały zwycięskiego trafienia, a szczególnie aktywny był Hamulić.
W 51. minucie napastnik Wisły po kontrataku znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Widzewa. Drągowski zachował jednak czujność i po raz kolejny skutecznie interweniował.
Jeszcze więcej emocji przyniosła 60. minuta. Hamulić przechwycił piłkę i ruszył w kierunku bramki, ale ponownie przegrał bezpośredni pojedynek z golkiperem łódzkiej drużyny. Drągowski odważnie wyszedł z bramki i złapał futbolówkę, zapobiegając niemal pewnemu trafieniu.
W odpowiedzi efektowną próbę podjął Emil Kornvig. Pomocnik Widzewa uderzył przewrotką, lecz nie zdołał skierować piłki w światło bramki.
Poprzeczka uratowała Widzew
Najbliżej zdobycia gola Wisła była w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Żan Rogelj oddał mocny strzał, po którym piłka odbiła się od poprzeczki i wróciła na boisko.
W doliczonym czasie płocczanie zamknęli rywali na ich połowie i do końca naciskali na defensywę Widzewa. Drągowski pozostał jednak bezbłędny i nie pozwolił gospodarzom przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.
Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Mimo braku goli mecz był szybki, otwarty i obfitował w sytuacje podbramkowe. Obie drużyny mogły sięgnąć po komplet punktów, a ponad 11 tysięcy kibiców obejrzało na ORLEN Stadionie atrakcyjne widowisko.
Wisła Płock – Widzew Łódź 0:0
Wisła Płock: Rafał Leszczyński – Marcus Haglind-Sangré, Marcin Kamiński, Marcin Flis – Žan Rogelj, Adam Radwański, Dani Pacheco (82. Krystian Pomorski), Patryk Kun – Jorge Jiménez (66. Dion Gallapeni), Olaf Kobacki (70. Jurica Pršir), Said Hamulić (82. Łukasz Sekulski).
Widzew Łódź: Bartłomiej Drągowski – Christopher Cheng (66. Mario García), Steve Kapuadi, Przemysław Wiśniewski, Marcel Krajewski – Fran Álvarez, Juljan Shehu, Emil Kornvig, Mariusz Fornalczyk (73. Ángel Baena) – Sebastian Bergier (66. Giannis Papanikolaou), Karol Świderski.
Żółte kartki:
Wisła Płock: Marcin Flis.
Widzew Łódź: Fran Álvarez, Juljan Shehu, Giannis Papanikolaou, Karol Świderski.
Sędzia: Mateusz Piszczelok (Katowice).
Widzów: 11 089.
