"Jeszcze nigdy tak szybko nie jechałem w Rajdzie Dakaru" - przyznał polski motocyklista. "Rajd jest w tym roku bardzo szybki, na metę przyjeżdżam zazwyczaj bardzo zmęczony. Ale to właśnie wynik innego stylu jazdy, bardziej agresywnego. Motocykl jest bardzo intensywnie eksploatowany, dzisiaj w nocy nasi mechanicy będą mieli bardzo wiele pracy" - dodał.
Słabiej pojechał Marek Dąbrowski. Zajął 36. miejsce i w "generalce" jest 24. "Te kamieniste nawierzchnie nie są w tym roku najlepsze, bardzo bolą mnie ręce. Jestem trochę obolały, chociaż o bólu pamiętam zwykle przez pierwsze kilometry próby sportowej. Gdy się już dobrze rozgrzeję, to dolegliwości idą w niepamięć. Cieszy mnie bardzo, że tak dobrze idzie Jackowi Czachorowi. Mam nadzieję, że wywalczy w tym roku pierwszą dziesiątkę w generalce" - powiedział Dąbrowski.
Poniedziałkowy etap z Tichit do Nema był bardzo trudny. Miał długość 497 kilometrów, z czego aż 494 to był morderczy odcinek specjalny. Wygrał go Litwin Janis Vinters. Liderem rajdu pozostał Hiszpan Marc Coma, który był trzeci.