Greg Marshall i Adrienne Foley pobrali się niedawno i od razu się pokłócili. Poszło o to, kto ma zrezygnować ze swojego nazwiska. Konflikt postanowili rozwiązać... na polu golfowym. Kto przegra, przybiera nazwisko współmałżonka. "Bo dlaczego ma tak być, że to zawsze żona bierze nazwisko męża?" - tłumaczyła Adrienne.
Żeby było weselej, oboje zagrali w strojach ze ślubu. On we fraku, ona w równie nadającej się do uprawia sportu długiej sukni. Decyzja o wyborze dyscypliny nie była trudna. "Greg to maniak golfa, uprawia go od zawsze" - powiedziała żona pana Marshalla, która także lubi czasem pouderzać piłeczkę.
Na dziewiątym dołku zaliczyła nawet "hole in one", czyli trafiła za pierwszym razem, ale cały mecz wygrał mąż z przewagą trzech uderzeń. I tak zakończył się konflikt pomiędzy panem i panią Marshall.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl