Dziennik Gazeta Prawana logo

Były narciarz walczy o zwycięstwo w Rajdzie Dakar

12 października 2007, 15:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Luc Alphand to jeden z najbardziej niezwykłych sportowców naszych czasów, zdobywca Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim i zwycięzca... Rajdu Paryż - Dakar. Teraz chce powtórzyć sukces na rajdowej trasie - informuje DZIENNIK.

Francuz swój pierwszy wielki sukces osiągnął dopiero w wieku 30 lat. Do tego czasu słynął głównie z olbrzymiego pecha. Na stoku trzykrotnie łamał kości, dwa razy zrywał więzadła w kolanie. I nagle stał się cud. 13 stycznia 1995 r. Luc wygrał prestiżowy zjazd w austriackim Kitzbuehel. Gdy dzień później powtórzył swój wyczyn, stało się jasne, że oto wschodzi nowa gwiazda narciarstwa. Dwa lata później zdobył Kryształową Kulę i… skończył karierę.

"Chciałem odejść u szczytu sławy, z pompą" - wspomina Alphand. I kiedy wydawało się, że zacznie spokojne życie eksperta TV lub felietonisty „L’Equipe, Luc wpadł na szatański pomysł. Postanowił zostać kierowcą rajdowym! Wychowany w leżącej w sercu Alp miejscowości Briancon człowiek zapragnął zbratać się z Saharą. Jego pierwszy start w Dakarze zakończył się pechowo.

"Rozbiłem auto dwa dni przed końcem imprezy. Gdy zmęczony i potłuczony leciałem do bazy w helikopterze, powiedziałem sobie: nigdy więcej" - wspomina Alphand. Dwanaście miesięcy później, w styczniu 1999 r., znów pojawił się na trasie najsłynniejszego rajdu świata. "Zrobiłem to, bo jestem uzależniony od prędkości. Poza tym od zawsze fascynowały mnie kontrasty. A czy dla faceta z Alp może być coś bardziej skrajnego niż jazda w pełnym słońcu w temperaturze 50 stopni?" - śmieje się Alphand, który w 2006 r. wygrał wreszcie „walkę z własnymi słabościami’’, jak sam określa Dakar.

Tuż po sukcesie, dzięki wielkiej skromności i poczuciu humoru, zjednał sobie miłość kibiców na całym świecie. "Mój triumf to zasługa wspaniałej ekipy Mitsubishi. Pracują tam doświadczeni ludzie, którzy od 24 lat walczą z pustynią. Zwycięstwo dedykuje też mojemu bratu, który nie wcisnął kiedyś pewnego guzika. O co chodzi? Jako dzieci marzyliśmy o lotach w kosmos. No i wszedłem do pralki, która kojarzyła mi się z rakietą. Gdyby mój brat ją wtedy uruchomił, dziś nie rozmawialibyście ze mną.

W tym roku Francuz, który właśnie znowu walczy o triumf w Dakarze, ma kolejny wielki plan do zrealizowania. "Chcę nauczyć się pilotażu, by przelecieć Atlantyk" - zdradza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj