W środę nie było żadnego odcinka specjalnego. Kierowcy mieli tylko spokojnie przejechać 280 kilometrów z Nemy do Ayoun. Ale o spokoju nie było mowy. Od rana nad obozem szalała burza piaskowa i Polacy, zamiast ruszać w trasę, musieli się schować w namiotach.
"Akurat zdążyliśmy zjeść śniadanie i odpoczywaliśmy w naszej polskiej grupie, gdy aura znów dała znać o sobie. Sam biwak był położony na piasku i najmniejszy ruch wznosił obłoki kurzu. Łatwo sobie wyobrazić, co działo się przy bardzo silnym wietrze" - opowiadał motocyklista Jacek Czachor.
Dlatego środowy odcinek, choć krótki, był bardzo trudny. Często nie było widać dalej niż na kilka metrów. Prawdziwe ściganie rozpocznie się w czwartek. Zawodnicy będą mieli do przejechania 484 kilometry, z czego 257 to będzie trudny odcinek specjalny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl