Pod panowaniem Listkiewicza z każdym rokiem polska piłka chyli się coraz bardziej ku upadkowi. Korupcja w światku sędziowskim, handel wynikami meczów, skandaliczne wyniki polskich piłkarzy, bandytyzm na trybunach i brak stadionów - to efekty jego prezesowania w PZPN.
Listkiewiczowi zaczął palić się grunt pod nogami, gdy prokuratura zabrała się za piłkarskich aferzystów. Areszty zapełniły się sprzedajnymi sędziami i nieuczciwymi szefami klubów. W aferę korupcyjną w polskiej piłce zamieszanych jest już ponad 60 osób.
Prezes PZPN już kilkakrotnie zapowiadał, że odejdzie z zajmowanego stołka, ale za każdym razem zmieniał decyzje. Dziś ma ostatnią szansę podania się do dymisji sam. Jeśli tego nie zrobi, to z zajmowanego stanowiska usunie go minister sportu.
Michał Listkiewicz urodził się w 1953 r. Ukończył filologię węgierską na Uniwersytecie Warszawskim. Przez kilkanaście lat zajmował się dziennikarstwem. Od 1973 r. był sędzią piłkarskim. Arbitrem międzynarodowym został w połowie lat 80. Sędziował między innymi podczas igrzysk olimpijskich w 1988 r. i finałów mistrzostw świata w roku 1990 i 1994. W 1991 r. został wiceprezesem PZPN do spraw zagranicznych. Cztery lata później objął funkcję sekretarza generalnego związku. Ze stanowiska zrezygnował w listopadzie 1998 r. W 1999 r. został prezesem PZPN.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
