Dziennik Gazeta Prawana logo

Beenhakker: Będę dalej prowadził kadrę

12 października 2007, 15:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Leo Beenhakker w całej karierze nie przeżył tylu zawirowań i upokorzeń, co w czasie krótkiej pracy z polską reprezentacją. Holender jednak się nie poddaje. "Nawet jeśli będzie jeden procent szans na dalszą współpracę, będę prowadził polską kadrę" - mówi trener.

Piłkarze są z nim. "Nie dopuszczamy myśli, że zostaniemy zawieszeni. Po prostu musimy grać dalej" - mówią zgodnym chórem.

Beenhakker o wprowadzeniu kuratora do PZPN dowiedział się od swoich współpracowników. Na linii: selekcjoner - asystenci, w ostatnich dniach telefony były rozpalone do czerwoności. Holender z wypiekami na twarzy słuchał informacji z Polski. Był w szoku. Myślał, że po wezwaniu go przed oblicze komisji sejmowej, kłopotami z zatrudnieniem i nieprzychylności "betonowych głów" z PZPN, już nic gorszego w Polsce nie może go spotkać.

Pomylił się jednak. "Nie chciałem mu nawet przekazywać tak negatywnej energii. To są sprawy, o których najlepiej nie rozmawiać. Ale mówić trzeba, choć to tylko spekulacje" - mówi "Faktowi" dyrektor techniczny kadry Jan De Zeeuw. "Na razie robimy swoje, bez zmian. Lecimy do Hiszpanii, gramy mecze, przygotowujemy się do eliminacji. Nikt nas przecież jeszcze nie zawiesił. Dzwonią do nas piłkarze, pytają, co dalej, ale my przecież nie wiemy" - dodaje.

De Zeeuw ma teraz trudną rolę - musi zapewnić Beenhakkera, że nie warto podejmować pochopnych decyzji i rzucać kadry. "Na razie selekcjoner skupia się na przygotowaniach. Zdaje sobie jednak sprawę, że jeśli nas zawieszą, nawet na krótko, może być to katastrofalne w skutkach. Mam nadzieję, że ludzie, którzy aktualnie podejmują wszelkie decyzje, są pewni swoich racji. Musimy jednak pamiętać, że te decyzje nie powinny mieć wpływu na kontynuowanie tej drogi, którą zaczęliśmy w ubiegłym roku, czyli prowadzącej do historycznego awansu do Euro" - mówi trener bramkarzy w kadrze Andrzej Dawidziuk.

Do meczów eliminacyjnych pozostało niewiele czasu. "Byłoby go więcej, gdyby kurator wszedł do związku wcześniej. Można to było zrobić już w grudniu" - twierdzi asystent Beenhakkera Bogusław Kaczmarek. "Na razie poczekajmy z wyrokami. Blatter ma teraz ważniejsze sprawy na głowie - choćby reelekcję władz UEFA. Nasz sztab patrzy na całą sytuację z troską. Beenhakker wszystko wie, bo przecież pisała o tym prasa i w Holandii, i w Belgii. To człowiek niesamowicie ambitny i on z nami zostanie. Dał nam rozpiskę przygotowań. Interesują nas tylko najbliższe mecze. Piłkarzy też, zresztą sami ich zapytajcie" - dodał Kaczmarek.

"Wprowadzenie kuratora to dobra rzecz. Niech jednak kurator czyści, a my róbmy swoje, czyli grajmy dla Polski i wygrywajmy" - powiedział napastnik Łukasz Garguła. "Ja liczę na to, że w ogóle nas nie zawieszą, a może po prostu tak bardzo bym chciał, żeby do tego nie doszło. Przed nami zbyt ważne mecze o Euro" - dodał Garguła.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj