Dziennik Gazeta Prawana logo

Barbora: Boję się jego kolejnych skoków

12 października 2007, 15:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Może ten wypadek jest jakimś ostrzeżeniem, znakiem, że nie warto" - mówi Barbora, narzeczona czeskiego skoczka Jana Mazocha. Wczoraj Honza opuścił krakowski szpital. Dochodził tam do siebie po tym, jak upadł na zeskok skoczni w Zakopanem. Teraz będzie rehabilitowany w wojskowym szpitalu w Pradze.
Artur Drożdżak: Co z karierą sportową pani narzeczonego?
Barbora: Zakończmy najpierw leczenie, rehabilitację... Dopiero potem Honza sam zdecyduje, czy jeszcze będzie chciał skakać. Może ten wypadek jest jakimś ostrzeżeniem, znakiem, że nie warto. Teraz jeszcze za wcześnie, by o tym rozmawiać, ale przecież będę drżała, gdyby znowu miało mu się coś stać. Na pewno odbędzie się narada rodzinna, czy my zgadzamy się na kolejne ryzyko na skoczni.

Lekarze mówią, że rehabilitacja może potrwać i pół roku?

To wcale nie tak długo. Przecież ten upadek na skoczni wyglądał, jak skok w ramiona śmierci. Trzęsły mi się ręce, gdy to oglądałam, a serce łomotało ze strachu: co się z nim stało. Nikomu nie życzę takich wrażeń. Tu w Krakowie spędziliśmy kilka dni i liczyliśmy, że wyjdzie ze śpiączki w takim stanie, by mógł mówić, chodzić, uśmiechać się...

... I udało się. Spodziewacie się państwo dziecka...
No właśnie. Ono musi mieć ojca, a Honza nie wyobraża sobie życia bez naszego maleństwa. Co ja bym mu powiedziała, gdy się urodzi? Że taty nie ma?

Janek czuje się już tak dobrze, że może lecieć do Czech?
Tak będzie najlepiej dla nas wszystkich. Wspólnie podjęliśmy taką decyzję, chociaż polscy lekarze najpierw nie zgadzali się na tak uciążliwą podróż. Teraz jednak Honza jest na tyle mocny, że chcemy, by tak się stało. To tylko dwie godziny i będzie na miejscu, blisko nas, blisko rodziny. Najpierw trafi do wojskowego szpitala w Pradze. Zabieramy stąd wszystkie dokumenty świadczące o tym, jakie badania i zabiegi przebył. Na miejscu zostaną przeprowadzone kolejne testy i myślę, że będzie stopniowo wracał do pełni sił. W Polsce i w Czechach są równie dobrzy specjaliści, którzy pomogą nam w dalszym leczeniu.

Barbora ma 20 lat, jest narzeczoną Jana Mazocha, nie chciała podać nazwiska
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj