Na pierwszym strzelaniu Sikora pomylił się raz i musiał przebiec dodatkową rundę 150 metrów. Na drugim strzelaniu nasz biathlonista poprawił się. Za każdym razem trafił do celu i miał
spore szanse na medal. Ale startujący po nim rywale biegli jeszcze szybciej i nie popełniali błędów na strzelnicy. W efekcie Polak zajął piąte miejsce. Do zwycięzcy stracił 40 sekund. Tuż
za Norwegiem na metę przybiegł Czech Michal Slesingr. Trzecie miejsce zajął Ukrainiec Andrij Deryzemlia.
Tomasz Sikora jest asem polskiej ekipy. Na zawodach we włoskiej Anterselvie będzie miał jeszcz szansę na zdobycie medalu. Oby tylko w pozostałych biegach miał więcej szczęścia niż w tym na
10 km. 12 lat temu zdobył tu złoty medal w biegu indywidualnym na 20 km. Może tym razem historia się powtórzy.