Dodatkowym orężem w walce z niedozwolonym dopingiem mają być specjalne dokumenty. Każdy zawodnik będzie miał swój biologiczny paszport. Nowa metoda oparta jest nie na wykrywaniu zakazanych substancji, lecz na analizie zmian w fizjologii sportowców.
Jednak biologiczny paszport to dokument, którego sporządzanie jest dość skomplikowane. Zawodnicy musieliby oddawać próbkę moczu i krwi co trzy dni. "Chodzi
o to, aby ustalić indywidualne profile - hormonalny i sterydowy, poziom hemoglobiny, hormonu wzrostu i testosteronu. Zanotowanych zostanie około 30 różnych parametrów biologicznych zarówno w
fazie treningu, jak i w fazie wypoczynku" - mówi Olivier Rabin, dyrektor naukowy Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).
Ta wiedza umożliwi ustalenie poziomów różnych substancji indywidualnie dla każdego sportowca, bo każdy ma je nieco inne. "Obecne analizy antydopingowe opierają się na określaniu zmian w porównaniu ze średnimi poziomami dla całej populacji" - wyjaśnia Rabin.
Gdy indywidualny wzorzec zostanie opracowany, można go będzie często porównywać z wynikami badań, np. co tydzień w okresie startów. Jeśli cotygodniowy test wykaże znaczące odchylenie w porównaniu z biologicznym paszportem, zawodnik będzie musiał zrezygnować ze startów na jakiś czas - pisze "Rzeczpospolita".
Ta wiedza umożliwi ustalenie poziomów różnych substancji indywidualnie dla każdego sportowca, bo każdy ma je nieco inne. "Obecne analizy antydopingowe opierają się na określaniu zmian w porównaniu ze średnimi poziomami dla całej populacji" - wyjaśnia Rabin.
Gdy indywidualny wzorzec zostanie opracowany, można go będzie często porównywać z wynikami badań, np. co tydzień w okresie startów. Jeśli cotygodniowy test wykaże znaczące odchylenie w porównaniu z biologicznym paszportem, zawodnik będzie musiał zrezygnować ze startów na jakiś czas - pisze "Rzeczpospolita".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|