Jacek Krzyżaniak to twardziel. Żużlowiec GTŻ Grudziądz, który przeżył makabryczny wypadek na torze i miesiąc spędził w szpitalu, jest już w domu. Krzyżaniak był przez dwa tygodnie utrzymywany w stanie śpiączki. Ale szybko wrócił do zdrowia i na własną prośbę wypisał się ze szpitala.
Lekarz, który opiekował się Jackiem Krzyżaniakiem jest zadowolony z postępów pacjenta. "Rehabilitację będzie kontynuował w Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy, który jako ośrodek akademicki ma większe możliwości. Jeśli teraz jest już w domu, to znaczy, że jego stan bardzo się polepszył. Jacek Krzyżaniak w szpitalu dopytywał się o dom, o dzieci. Z reguły po takich urazach powrót do domu to potężny <kop> do przodu w rehabilitacji" - wyjaśnił lekarz.
W domu odwiedził go wiceprezydent Grudządza. "Krzyżaniak zapowiada, że wróci do żużla. Chce zapomnieć o wypadku. Cieszy się, że drużyna sobie radzi bez niego. Chętnie już teraz wsiadłby na motocykl, ale - jak mówi - nie chciałby przyjeżdżać ostatni" - opowiadał Marek Sikora.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl