Agnieszka Radwańska robi prawdziwą furorę. W niedzielę jako pierwsza Polka wygrała turniej rangi WTA. Po turnieju w Sztokholmie zajrzała na chwilę do rodzinnego Krakowa. "Cieszę się, że choć na kilka godzin wpadłam do domu, nakarmiłam ukochane szczury" - powiedziała 18-letnia tenisistka.
We wtorek Agnieszka Radwańska odleciała do Stanów Zjednoczonych. "Po krótkiej aklimatyzacji zagram w New Haven, a następnie w US Open. Na liście WTA awansowałam na 33. miejsce, ale nie wiem jeszcze na sto procent, czy w US Open rzeczywiście zostanę rozstawiona" - powiedziała polska tenisistka w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Radwańska liczy na to, że zostanie rozstawiona. "Jeśli tak się stanie, to będzie łatwiejszy turniej niż poprzednie Wielkie Szlemy. Jedziesz z innym nastawieniem na zawody, gdy wiesz, że w pierwszych dwóch rundach unikniesz pojedynków z dziewczynami z czołówki. Mój pierwszy cel - wygrać dwa mecze. Później wszystko się może zdarzyć. Wymarzony ćwierćfinał także" - dodała nasza najlepsza tenisistka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl