Skoczek postanowił zakończyć karierę, a jego nową pasją stały się samochodowe rajdy terenowe. Mimo propozycji, na razie nie obejmie żadnej oficjalnej funkcji w PZN.

Reklama

"Otrzymałem propozycję objęcia funkcji dyrektora sportowego. Miałbym być koordynatorem między trenerami a zawodnikami. Jednak po dłuższym namyśle doszedłem do wniosku, że ta oferta przyszła dla mnie zbyt szybko. Przez 27 lat byłem skoczkiem narciarskim i chcę trochę odpocząć od tego sportu. Poinformowałem jednak prezesa PZN, że na pewno wrócimy do tego tematu w przyszłości" - powiedział Małysz dziennikarzom.

Dodał, że bardzo chętnie będzie pomagał polskim zawodnikom przy okazji imprez międzynarodowych, jak np. Puchary Świata.

Zawodnika już za kilka dni czeka kolejna feta podsumowująca jego wspaniałą karierę - tym razem w rodzinnej Wiśle. W dniach 18 i 19 czerwca odbędzie się tam impreza pod hasłem "Wisła Adamowi Małyszowi".

Skoczek oficjalnie zakończył karierę 26 marca w Zakopanem. W jego dorobku są m.in.: cztery medale olimpijskie, cztery tytuły mistrza świata, cztery Kryształowe Kule triumfatora Pucharu Świata. Na najwyższym stopniu podium zawodów PŚ stawał 39 razy.

Kamil Stoch, który odebrał czek na 10 tys. złotych za osiągnięcia w minionym sezonie, jest już w trakcie przygotowań do następnego. "Mam za sobą dwa zgrupowania, w kraju i w Strams. Nie liczyłem, ile już oddałem skoków, ale było ich na pewno ponad 50. Nie każdy był rewelacyjny, forma nie jest stabilna. Najbliższe zgrupowanie rozpocznie się w przyszłym tygodniu w Zakopanem" - powiedział zawodnik, który jest kreowany na następcę Małysza.

Zdaniem Stocha skoki narciarskie po odejściu Małysza będą inne, ale nie można traktować tego w kategoriach końca świata: "Trzeba się wziąć do pracy i teraz jeszcze ciężej pracować" - dodał Stoch.

Podsumowano również ostatni sezon Narodowego Programu Rozwoju Skoków Narciarskich "Szukamy następców Mistrza - Lotos Cup. Po raz pierwszy oprócz skoczków narciarskich w minionym sezonie w ramach tej inicjatywy rywalizowali także młodzi kombinatorzy norwescy.

Reklama

"Z programu Lotos Cup zaczęliśmy wyłuskiwać tych, którzy lubią także biegać na nartach. Dzięki temu ilość zawodników, którzy uprawiają tą dyscyplinę sportu wzrosła. Już teraz można zauważyć, że zainteresowanie nią ogólnie rośnie. Jest coraz więcej trenerów, którzy chętnie szkolą w niej młodych zawodników" - powiedział prezes PZN Apoloniusz Tajner.