- powiedział PAP szkoleniowiec drużyny narodowej.
W czwartek ekipa uda się do Danii na turniej. Oprócz gospodarzy, którzy będą także rywalami Polaków w grupie w pierwszej fazie mistrzostw Europy w Serbii, w Aarhus (6-8 stycznia) wystąpią wicemistrzowie olimpijscy z Pekinu Islandczycy oraz Słoweńcy. Później biało-czerwoni wrócą do Legionowa, a 13 stycznia polecą do Belgradu, gdzie dwa dni później wezmą udział w meczu otwarcia ME z Serbią. Ich trzecim przeciwnikiem na początku walki o medale będzie Słowacja.
Do udziału w czempionacie należy zgłosić 16 zawodników, więc szkoleniowców czeka jeszcze ostateczna selekcja. Tym razem jednak decyzję mogą podjąć niemal w ostatniej chwili, na odprawie technicznej przed pierwszym meczem.
Poniedziałkowe zajęcia rozpoczęła rozgrzewka, którą prowadził Damian Wleklak. Potem zgodnie z tradycją dla odprężenia szczypiorniści podzielili się na dwie drużyny i rozegrali mecz halowej piłki nożnej. Dopiero w drugiej części zajęć do akcji wkroczył Bogdan Wenta. Ćwiczono różne warianty gry w obronie. Szkoleniowiec raz po raz udzielał zawodnikom porad, wskazywał na błędy.
Kontuzje już wcześniej wyeliminowały z drużyny czołowego bramkarza świata, kapitana reprezentacji Sławomira Szmala oraz rozgrywającego Marcina Lijewskiego, który zazwyczaj był jednym z filarów zespołu, nieraz wybierany do siódemek gwiazd turniejów mistrzowskich. Obecnie jedynym znakiem zapytania jest dyspozycja Tomczaka. Zawodnik Vive Targi Kielce doznał urazu łokcia 5 grudnia w meczu Ligi Mistrzów z Fuechse w Berlinie i od tej pory ma przerwę w występach.
Emfaza- powiedział PAP Tomczak, który dopiero za dwa dni będzie mógł uczestniczyć w pełnych treningach.
Pozostali członkowie reprezentacji czują się dobrze, ale sztab szkoleniowy na razie, m.in. w trosce o ich zdrowie, nie przeprowadza zbyt intensywnych zajęć.
- dodał Wenta.
Wszyscy w polskiej ekipie martwią się nieobecnością Szmala i Lijewskiego, zgodnie podkreślając, że ich brak stanowi spore osłabienie zespołu.
- powiedział występujący na co dzień w Fuechse Bartłomiej Jaszka. Pytany o szanse polskiej drużyny na ME zapewnił, że wraz z kolegami postarają się zrehabilitować za niezbyt udane MŚ 2011 w Szwecji. - dodał.
W podobnym tonie wypowiada się jeden z najbardziej doświadczonych polskich szczypiornistów Grzegorz Tkaczyk.
- powiedział.
Zawodnik Vive, który wcześniej długo grał w Niemczech, był mile zaskoczony tym, że mógł wreszcie w spokoju spędzić święta z rodziną. - zakończył Tkaczyk.
Po zajęciach w legionowskiej Arenie zawodnicy zostali przewiezieni autokarem na drugą stronę Zalewu Zegrzyńskiego do Jachranki, gdzie w tamtejszym hotelu "Warszawianka" mają swoją bazę.