42-letni Jan Lisewski, który w piątek zaginął na Morzu Czerwonym, a w niedzielę po 40 godzinach poszukiwań został odnaleziony przez służby Arabii Saudyjskiej, przyznał, że gdyby nie miał noża, przegrałby walkę z rekinami.
Wystartował pan w piątek rano z egipskiej El Gouny z zamiarem pokonania ponad 200-kilometrowej trasy i dotarcia do Duby w Arabii Saudyjskiej. Co się wydarzyło, że o godzinie 17 odebrany został od pana pierwszy sygnał SOS?
Jak pan spędził pierwszą noc?
No i przyszła druga noc...
Miał pan po tej drugiej nocy nadzieję, że zostanie odszukany, zanim nie zjedzą pana rekiny?
Jest pan już po badaniach w szpitalu w Dubie. Jakie są wyniki?
W lipcu ubiegłego roku Lisewski jako pierwszy człowiek na świecie pokonał na desce kitesurfingowej Morze Bałtyckie. Gdańszczanin wyruszył z okolic Świnoujścia i po 13 godzinach dobił do szwedzkiego wybrzeża, niedaleko Ystad.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Powiązane