Maja i Julia na świat przyszły tydzień temu. Niestety jedna z nich w stanie krytycznym. Państwo Bonkowie za zaistniałą sytuację winią ordynatora jednego z opolskich szpitali. Dlaczego?

Reklama

Lekarz prowadzący ciążę Barbary Bonk zalecał cesarskie cięcie. Wiadomo bowiem było, że przy porodzie nastąpią problemy. USG wcześniej wykazało, że jedno dziecko ustawione jest prawidłowo, ale drugie niestety odwrotnie - informuje "Gazeta Wyborcza".

Ordynator w szpitalu po dosłownie dwuminutowym badaniu przed porodem stwierdził, że dziecko się odwróciło, wszystko jest w porządku, i podjął decyzję, że żona ma rodzić naturalnie. Rozmawialiśmy z nim, Basia mówiła o wskazaniach lekarza prowadzącego, na co ordynator stwierdził tylko, że to nie lekarz prowadzący odbiera poród, tylko on, i jego zdanie jest najważniejsze - opowiada nasz medalista na łamach gazety.

Jedna z bliźniaczek ma znaczne niedotlenienie mózgu. Szpital twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami, a ordynator nie ma sobie nic do zarzucenia.

Państwo Bonkowie zapowiadają, że nie zostawią tej sprawy i jej finał będzie w sądzie.