To był prawdziwy szok dla sanitariuszy. Szkocki golfista podczas treningu pokaleczył sobie głowę i dłonie. A wszystko przez to, że ćwiczył w... pokoju hotelowym. Gdy wziął zamach, trafił kijem w lampę. Spadające kawałki szkła poraniły Marca Warrena i zakrwawiony trafił do szpitala.
Na szczęście golfiście nic się nie stało. Lekarze udzielili Warrenowi niezbędnej pomocy i zwolnili pechowego gracza do domu. Ale Szkot na długo zapamięta trening w hotelu. Choć rany na dłoniach i głowie zagoją się w parę tygodni, to blizny zostaną już na całe życie.
Warren na jakiś czas zapomni także o grze. Tym samym nie wystąpi w towarzyskim meczu reprezentacji Europy z połączoną drużyną Irlandii i Wielkiej Brytanii. A mówią, że golf to sport dla spokojnych ludzi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|